Manipulacje w MLM… czyli to wszystko,

co zrozumiesz, gdy będzie już za późno…

1. Poznaj dobrze świat MLM, zanim…

Poznaj dobrze świat, o którym myślisz, że „chcesz” w nim żyć, by móc świadomie podjąć decyzję o MLM – czy naprawdę właśnie tego chcesz? Przyjdzie bowiem taki moment, że zajdziesz za daleko… To chwila, w której będziesz zmuszony stanąć do wyczerpującej walki o przeżycie.

 

Poruszając temat MLM-u trzeba przyznać, że sama idea takiego biznesu ma pewne zalety:

  1. Fantastyczna firma, która stwarza możliwości zarobkowe każdemu chętnemu, bez względu na wiek, wykształcenie, miejsce zamieszkania (zwłaszcza przy dostępie do Internetu), stan majątkowy, pochodzenie społeczne czy kolor skóry… Wystarczy skromne: „JA CHCĘ!”
  2. Fascynujący bohater – dystrybutor, który CHCE pracować i zarabiać godne pieniądze dla szczęścia całej rodziny.
  3. Marzeniate MUSZĄ BYĆ, bezwzględnie muszą – są bowiem motorem napędzającym cały system MLM-u!
  4. Rewelacyjny produkt, który sam się sprzedaje – jest dostępny po kupnie startera, czasem po rejestracji.
  5. Nieograniczone możliwości zarobkowe – budowanie struktury dystrybutorów w zamian za ustaloną w planie marketingowym prowizję (najczęściej określony procent od obrotu grupy) i dodatkowe bonusy, nagrody, etc.
  6. Oferowany system pomocy – seminaria, szkolenia, liderzy, sponsorzy (sponsor – osoba, która „zarekomendowała” Cię do biznesu), wreszcie książki, płyty, nagrania z dużych seminariów, a nawet prezentacji online.
  7. Wszystko to w świetle wzajemnej przyjaźni, uczciwości i dla dobra całego świata!

 

Czegóż chcieć więcej? Nic, przecież powyższe wystarczy, by spełnić każde marzenie, a co więcej: są na to żywe dowody, że wielu te marzenia spełniło. Poznasz sławne nazwiska, filary biznesu i legendy. Dowiesz się, jak wielki sukces odnieśli wszyscy, którzy tylko „chcieli” …

  • Pierwszy raz zobaczyli plan i powiedzieli: „zrobię to”! – i zrobili.
  • 300 osób w ciągu kilku dni powiedziało im „NIE”, a 301 była tym diamentem, którego szukali i wprowadzili do biznesu – podczas seminarium zobaczysz, jak stojąc na scenie dziękują sobie nawzajem…
  • Dowiesz się o wielkich marzycielach, którzy byli tak zdesperowani, że w miesiąc zostali directami (dyrektorami, managerami – tytuł określony w planie marketingowym).
  • Inni opowiedzą Ci, jak przez miesiąc, dwa, trzy… zgłębiali, zgłębiali i zgłębiali plan marketingowy firmy (nic nie rozumiejąc na początku), ale zawsze regularnie chodzili na spotkania, jeździli na seminaria i NAGLE WYSTRZELILI jak z procy wprost w ramiona sukcesu!
  • Wreszcie dowiesz się o bankrutach, którzy nie mieli nic do stracenia i… z pomocą sponsora/lidera ZROBILI TO bardzo szybko i teraz są szczęśliwi!
  • Dziś wszyscy z wyżej opisanych mają już kasę, a z marzeń pozostało im już tylko jedno – oto każdy z nich marzy teraz tylko o tym, żebyś Ty był na ich miejscu i miał kasę – właśnie TAKI JEST TEN BIZNES!

 

(W tym miejscu teraz powinny pojawić się huczne owacje na stojąco, radosne okrzyki, przytulania, podskakiwanie, uśmiechy, machanie rękoma, więcej braw, znowu przytulania i łzy wzruszenia – wszystko przy dźwiękach głośnej, energicznej, tanecznej muzyki!) Ok., doskonale! Kurtyna w dół!

 

Niestety brak jest rzetelnych statystyk, żeby konkretnie dowiedzieć się:

  • Jaki procent dystrybutorów – spośród milionów zarejestrowanych – osiągnęło stabilny dochód pasywny pozwalający przestać pracować i cieszyć się życiem w luksusie?
  • Ile czasu – średnio – upłynęło od chwili rejestracji do osiągnięcia poziomu „dyrektora czy managera”, a ile do osiągnięcia stabilnego dochodu pasywnego w tym biznesie?
  • Jak długo w biznesie działa przeciętny dystrybutor?
  • Jaki procent osób odeszło po miesiącu, trzech, po roku?
  • I – tutaj ta najsmutniejsza grupa – ile osób wpadło w bardzo poważne długi chcąc sprostać oczekiwaniom liderów/sponsorów i chcąc „ZROBIĆ TO”?

 

Ups, przepraszam… – Rozmowa o tych, którzy NIE ODNIEŚLI SUKCESU to tylko strata cennego czasu! Oni po prostu:

  • nie słuchali sponsora i nie wykonywali jego wskazówek
  • nie stosowali „Recepty na sukces: 10 punktów Dona Kinga”
  • nie korzystali należycie z systemu (seminaria, książki, płyty, inne)
  • nie mieli wystarczających marzeń
  • a tak naprawdę to byli życiowymi nieudacznikami, którzy nigdy niczego w życiu nie osiągną!

 

Presupozycja, zafundowana w zdaniu:

„Jeśli TEGO (biznesu) nie zrobisz, to w życiu też niczego nie osiągniesz”

jest manipulacją i ma na celu:

1.   uświadomienie jak „łatwy” jest ten biznes (wystarczy tylko chcieć!);

2.   szantaż emocjonalny (jeśli odejdziesz, będziesz już tylko nikim – „życiowym nieudacznikiem”, więc lepiej żebyś został i robił co mówią!)

 


Dziś, teraz, chcę zaprosić Cię do wspólnej wędrówki…

Spróbujmy razem – na spokojnie – przyjrzeć się bliżej MLM i jego systemowi pomocy… Spróbujmy razem sprawdzić KIEDY i GDZIE błąd popełniły osoby, które szczerze „chciały”, a jednak nie odniosły sukcesu, bądź gorzej – z powodu MLM-u utonęły w długach?

Zapraszam… i liczę, że również Ty zechcesz podzielić się z nami swoimi doświadczeniami bądź obserwacjami – tym wszystkim, co cieszy – jeśli cieszy i tym, co boli, jeśli boli. Czy jesteś na to gotowa(y)?

Wracamy do podstaw – jakie są dostępne struktury w Multi Level Marketingu – MLM? A przede wszystkim, co to w ogóle jest – czyli znane „rysowanie kółeczek” – kto, gdzie, pod kim, nad kim..

Strukturą MLM nazywamy system, w jakim można rejestrować kolejnych członków grupy. Może być to system zamknięty np. określona liczba możliwych miejsc w strukturze, lub otwarty, gdzie nie ma żadnych granic.

Przykładem systemu zamkniętego są:

  1. System Binarny 
  2. System Matrycowy – który opisuję w tym artykule

W systemie otwartym są natomiast:

  1. Plan Unilevel – powszechnie znany jako „drzewko”
  2. Plan różnicowy – „schodkowy”

Firmy same wybierają swój własny system wynagrodzeń na podstawie jednego, lub kilku z wyżej wymienionych planów. Jeśli stosują one kilka z nich, wtedy mamy do czynienia z planem hybrydowym, który często bywa trudny do zrozumienia – zwłaszcza dla osoby nie mającej wcześniej do czynienia z Marketingiem wielopoziomowym.

Każda z wymienionych struktur zaczyna się od pierwszej osoby (w przedstawionych poniżej ilustracjach jest nią „X”),  która rozpoczyna biznes budowaniem swoich – zwanych fachowo „nóg”: prawej i lewej.

Struktura ta często przypomina plan binarny, z tym, że nie ma swobody dodawania nowych uczestników. W opisywanej strukturze jest narzucona kolejność dodawania nowych partnerów. Pozycja „X” określa nową osobę w biznesie. Jedynym możliwym miejscem do wpisania następnej osoby jest poziom 1 osoby „x” pozycja „1”. W przeciwieństwie do planu binarnego, w którym pod osobą 1 na poziomie 1 mogliśmy rozpocząć poziom 2, w przypadku tej struktury nie ma takiej możliwości. Jedyne co możemy i my, i osoby nad nami – tzw. sponsorzy, liderzy czy też up-linerzy mogą wykorzystać do zarejestrowania tylko jedną – następną pozycję w strukturze do zapisania danej osoby – pozycję „2” osoby „x”.

Po zapełnieniu całego poziomu pierwszego jest odblokowany poziom drugi. Na którym kolejno dodaje się nowe osoby – najpierw pozycję „3”, następnie „4” aż do pozycji numer „6” na danym poziomie. Jeśli mamy zapełnione miejsca na poziomie drugim możemy kolejno dodawać następne osoby na poziomie trzecim, zaczynając od miejsca „7” aż do „14”.

Jeśli nasza struktura ma już 14 osób, możemy dodawać kolejne na następnym – czwartym poziomie dodając kolejno osobę „15”, „16” i tak dalej aż do zapełnienia całego poziomu czwartego.

I tak dalej… i tak dalej..

 

Ta struktura jest fantastyczną dla tych, którzy myślą, że „wszystko zrobi się samo”. Czasami może, gdyż Twój poziom 6 dla jednej z osób wyżej może być ostatnim (w zależności od planu marketingowego firmy) – i tym bardziej, będzie mu zależeć na wypełnieniu struktury i czerpaniu maksymalnych korzyści finansowych z (nie)piramidy.

Część osób natomiast traktuje taką pracę jako jednorazową – wprowadź dwie osoby pod siebie – na swoim pierwszym poziomie i tyle – „Twoja praca tu się kończy, a zaczyna się dla tych dwóch nowych osób”. „W końcu, każdy może wprowadzić tylko dwie osoby” – nie ważne, czy to rodzina, czy znajomi, czy zupełnie obce osoby. Liczy się „plus jeden” – czyli następna naiwna osoba zasilająca kasę wszystkich wyżej.

Poszukiwanie „najlepszej” firmy MLM ma takie same szanse powodzenia, jak wygrana w lotto bez złożenia zakładu. Różnica jest tylko taka, że o znikomych szansach wygranej w lotto wiedzą wszyscy i to jest w porządku. W mlm jest jednak inaczej. Liderzy i sponsorzy gwarantują „wolność finansową” – to przecież tylko „kwestia czasu” o ile będziesz robić to tak, jak trzeba.

Każda z firm mlm, niezależnie od produktów, czy planu marketingowego jest oparta praktycznie na tym samym. Większej lub mniejszej prowizji ze sprzedaży produktu, oraz prowizji od obrotu Twojej grupy.
W każdej firmie są fantastyczne szkolenia, które nie wiele mają wspólnego z rozwojem osobistym. Rozwijają one tylko spojrzenie w jeden punkt, zaciemniając wszystko dookoła. Można byłoby to porównać do rozwoju posłuszeństwa konia, który z opaską na oczach, uniemożliwiającą widzenie wszystkiego co jest dookoła, brnie przed siebie jak każe ujeżdżający. Czy można nazwać rozwojem osobistym zapamiętanie kilku słów lidera i kilku dowcipów? W końcu są one ciągle powtarzane na spotkaniach, przy wałkowanym w kółko planie marketingowym. Czy samo nauczenie się rysowania kółek i wciągania innych do biznesu można nazwać rozwojem osobistym?

Firmę może założyć każdy –niezależnie od wykształcenia, czy osobistej historii. Wystarczy na start znaleźć naiwniaków, którzy chcą zarobić „szybkie pieniądze”, rozkręcając firmę kosztem swoich znajomych a czasem i rodziny. Nie ważne kto, ważne, żeby sprzedawał i promował dany produkt. Wiele ludzi nie interesuje się prawdziwą historią założycieli – bo i niby po co, skoro nasza „gwiazda biznesu” przedstawiana jest na scenie często w sztucznym świetle? W końcu lepiej brzmi – „wychowywałem się bez ojca, matka ciężko pracowała, często nie było jedzenia, a nagle z myślą o innych założyłem tę firmę, dając „równe” szanse każdemu, kto tylko chce osiągnąć sukces!” Kto by się przyznał: „byłem karany”, „mam pieniądze na start od rodziców”, „jestem bogaty, ale chcę jeszcze więcej”; bądź – „Zaczynałem w innych firmach, nie wyszło mi, ale poznałem ten system i postanowiłem być na szczycie własnej nie-piramidy”?

O tym się nie mówi i o tym się nie słyszy. Oczywiście nie każdy ma złą historię i nie każdy jest kryminalistą!

Każdy jednak zakładający firmę jest nastawiony na uzyskiwanie dochodów, ale czy chciałbyś kupować kosmetyki od firmy, o której wiedziałbyś, że testuje je na zwierzętach lub ukrywa ten fakt? A były i takie przypadki.

 

Firma mlm daje możliwości każdemu. Niezależnie od.. niczego!

Wystarczy być pełnoletnim, albo i nie – w niektórych firmach możesz zacząć, jeśli skończysz 16 lat, a może i pozwolą Ci zarejestrować swoje 12 letnie dziecko, o ile nikt się o tym nie dowie? Czemu nie? W końcu będziesz podwójnie zasilać kasę firmy, oraz podwójnie pracować!

 

W firmie mlm nie jest ważne wykształcenie, wiek, zdrowie. Normalne firmy aby zatrudnić kogoś robią czasem bardzo rygorystyczną selekcję, ale pozwala im to zatrudnić specjalistów w danej dziedzinie. W mlm ludzie, którzy sprzedają produkty, często niewiele o nich wiedzą poza stereotypem: „to są wysokiej jakości produkty, nigdzie indziej nie dostępne”. Sytuacja zmienia się jeśli osiągną dany poziom w strukturze, nagle stają się specjalistami w dziedzinie motywacji i rozwoju, pisząc książki i poradniki jak to wejść na szczyt:  szybko, skutecznie, efektywnie – jak tylko chcesz! Ważne, żebyś kupił ten jedyny w swoim rodzaju poradnik, z tymi nigdzie niedostępnymi sekretami.. za które słono muszą zapłacić osoby, które ślepo wierzą w skuteczność wypocin autorów.

Na etacie masz płatny urlop i pensje co miesiąc. Wiesz, że składki na emeryturę są wpłacane. Wiesz, że masz ubezpieczenie, być może istnieje szansa awansu? W MLM jedyne co masz to „zapierdalać” na innych, a przede wszystkim na siebie. Nagabywać innych. żeby kupili dany produkt, lub robili co Ty – spełniając swoje marzenia o „wolności finansowej”. Nie masz ani ubezpieczenia, ani urlopu. Wszystko musisz wypracować sam i niby fakt – wizja jest fantastyczna! Raptem kilka lat i mogę zarabiać więcej niż osoba na etacie nie robiąc nic. Przymykając oko na fakt – ilu ludzi musi na to co miesiąc płacić?

Jeśli jednak masz zaślepione oczy i nie ważne jest dla Ciebie skąd biorą się pieniądze dobierz firmę ostrożnie – niestety wciąż powstają nielegalne piramidy. Pamiętaj, że firma musi wynagradzać nie tylko za wprowadzanie ludzi do struktury, ale przede wszystkim za sprzedaż produktów. Inaczej jej legalne działanie staje pod znakiem zapytania. Nie wierz ślepo ludziom, którzy już są w danym biznesie – ich interesuje tylko „+ jeden”. Poczytaj o firmie – jej historii, właścicielu, produktach. Przejrzyj opinie. Możesz czasem dowiedzieć się ciekawych rzeczy.

 


Osobiście odradzam uczestnictwo w MLM, ale każdy ma wybór. Zapraszam jednak do przeczytania artykułów z zakładki „Co jest nie tak z MLM?”, zanim zdecydujesz się na uczestnictwo w nie-piramidzie i znajdziesz swoją „najlepszą” firmę mlm.

Podane niżej dane są wymyślone, aby lepiej zobrazować przykładowy system działania planu binarnego w MLM:

 

Firma SD-XYZ sprzedaje 4 różne suplementy diety – oczywiście najwyższej jakości za 150 zł / sztuka. (Aby system był legalny musisz zarabiać nie tylko na wprowadzeniu nowych dystrybutorów, ale również na sprzedaży). Zakładając, że:

  • koszt produkcji to 10 zł,
  • zyski dla firmy to 40 zł od produktu,

zostaje nam 100 zł od sprzedanej sztuki jako wynagrodzenie dla dystrybutorów.

 

Firma SD-XYZ wypłaca wynagrodzenie do 5-tego poziomu. Więc maksymalnie w swojej strukturze po zapełnieniu wszystkich miejsc będziesz miał 60 osób.

 

Plan marketingowy firmy:

  1. 40 zł od każdej bezpośrednio sprzedanej butelki dla dystrybutora. (zostaje nam 60 zł w puli)
  2. 15 zł od sprzedanego produktu z poziomu 5-tego (zostaje 45 zł w puli). Czyli jeśli każda z 32 osób sprzeda jedną butelkę Ty dostajesz zysk 15 zł od każdej sztuki – 32 butelki x 15 zł zysku za sztukę = 480 zł.
    1. Aby sprzedać 32 butelki, ludzie muszą wydać w sumie 4.800 zł.
  3. Z poziomu czwartego firma oferuje 13 zł (zostaje 32 zł w puli) od sprzedanego produktu Twojej grupy. Czyli jeśli wszystkie z 16 osób sprzedadzą po jednej butelce, Ty dostaniesz 208 zł (13 zł zysku za sztukę x 16 sprzedanych butelek).
    1. Aby sprzedać 16 butelek, ludzie muszą wydać w sumie 2.400 zł.
  4. Z poziomu 3-ciego firma wynagradza każdą sprzedaż w wysokości 10 zł (zostaje 22 zł w puli) na konta sponsorów. Poziom 3 ma maksymalnie 8 osób, więc jeśli każda z nich sprzeda jeden z sumplementów Ty dostaniesz 80 zł. (8 sprzedanych produktów x 10 zł za sztukę).
    1. Aby sprzedać 8 butelek, klienci muszą wydać w sumie 1200 zł.
  5. Firma wypłaca 6 zł ( w puli zostaje 16 zł) od sprzedanej sztuki, każdej z osób z Twojego drugiego poziomu, a że ten ma zaledwie 4 osoby Twoje zarobki wynoszą 24 zł.
    1. Aby sprzedać 4 butelki, klienci muszą wydać w sumie 600 zł.
  6. Ostatni poziom jest poziomem pierwszym, z którego firma wypłaca 6 zł ( w puli zostaje 10 zł). Bezpośrednio pod sobą możesz mieć tylko dwie osoby w tym systemie. Jeśli każda z nich sprzeda jeden produkt Ty zarobisz w sumie 12 zł (2 osoby x 6 zł).
    1. Aby sprzedać 2 butelki, klienci muszą wydać w sumie 300 zł.

Pozostałe 10 zł firma oddaje bezpośrednim sponsorom:

  • Więc jeśli w swojej strukturze bezpośrednio „zasponsorowałeś” 20 osób – nie zależnie od poziomu i miejsca w strukturze. Za każdą ich sprzedaż dostajesz 10 zł ( czyli 20 osób sprzedało po 1 produkcie każda = 20 produktów w sumie x 10 zł od sztuki = 200 zł).
  • Jeśli poza swoją strukturą „zasponsorowałeś” dodatkowe 5 osób również dostajesz wynagrodzenie w wysokości 10 zł od sprzedaży produktu każdego z nich ( 5 sprzedanych butelek x 10 zł sztuka = 50 zł zysku).
    • Aby sprzedać 25 suplementów tej przykładowej firmy klienci muszą w sumie wydać 3.750 zł

Firma ma też swoje wymogi kwalifikacji, więc aby zakwalifikować się do wyżej wymienionych bonusów musisz mieć zakup własny na kwotę 150 zł – czyli raz w miesiącu samemu zakupić jeden z suplementów.

A więc piramida, staje się (nie)piramidą, gdyż Twoje możliwości zarobkowe są nieskończone i nie zależą tylko od wprowadzania kolejnych osób, ale głównie na sprzedaży przykładowych suplementów po 150 zł za sztukę, z zyskiem własnym na butelce w wysokości 40 zł.

Przykładowa firma SD-XYZ posiada swój wymóg – najpierw musisz wydać co miesiąc 150 zł na dany produkt, by mieć powyższe możliwości zarobkowe w danym miesiącu. Aby zwróciły Ci się koszty samego uczestnictwa w danej firmie musisz:

  • odsprzedać swój, w wysokości 150 zł. Wtedy wychodzisz na „zero”,
  • albo pobawić się w matematyka i obliczyć ile potrzebujesz sprzedaży własnych, lub ze struktury.

 

System binarny zaliczam do systemów zamkniętych – jest określona ilość miejsc pod każdym miejscem. Masz w niej jednak spore wsparcie z góry. Zdarza się tak, że sponsorzy, lub tak zwani „up-linerzy” czyli osoby będące nad Tobą, ale mające Ciebie w swojej strukturze  mogą zasponsorować daną osobę bezpośrednio pod Tobą. Dlatego też nie masz nad swoją strukturą pełnej kontroli – jak przy każdym innym planie, chyba że jesteś pierwszą osobą zarejestrowaną w danym systemie i nie masz nikogo nad sobą.

 

Dla miłośników matematyki podaję kolejny przykład systemu binarnego. Możesz obliczyć na podstawie podanej przykładowej firmy SD-XYZ ile byś zarabiał z każdego poziomu, jeśli dodasz poziom, odejmiesz, lub zmienisz system dwójkowy na trójkowy, bądź jeszcze inny.

 

Wracamy do podstaw – jakie są dostępne struktury w Multi Level Marketingu – MLM? A przede wszystkim, co to w ogóle jest – czyli znane „rysowanie kółeczek” – kto, gdzie, pod kim, nad kim..

Strukturą MLM nazywamy system, w jakim można rejestrować kolejnych członków grupy. Może być to system zamknięty np. określona liczba możliwych miejsc w strukturze, lub otwarty, gdzie nie ma żadnych granic.

Przykładem systemu zamkniętego są:

  1. System Binarny – który opisuję w tym artykule
  2. System Matrycowy

W systemie otwartym są natomiast:

  1. Plan Unilevel – powszechnie znany jako „drzewko”
  2. Plan różnicowy – „schodkowy”

Każda firma wybiera swój własny system wynagrodzeń na podstawie jednego, lub kilku z wyżej wymienionych planów. Wtedy mamy do czynienia z planem hybrydowym, który często bywa trudny do zrozumienia zwłaszcza dla osoby nie mającej wcześniej do czynienia z Marketingiem wielopoziomowym.

Każda z wymienionych struktur zaczyna się od pierwszej osoby (w przedstawionych poniżej ilustracjach jest nią „X”),  która rozpoczyna biznes budowaniem swoich – zwanych fachowo „nóg”: prawej i lewej.

Struktura binarna może mieć różne postacie, choć zazwyczaj jest oparta na systemie dwójkowym, w którym pod każdym uczestnikiem bezpośrednio mogą się znajdować tylko dwie osoby – pod każdą z tych dwóch – kolejne dwie… i tak dalej;  chciałoby się powiedzieć… aż do nieskończoności.

 

Dołączanie nowych osób do swojej struktury jest formą wielu przemyślanych decyzji i głównie zależny od warunków określonych przez plan marketingowy danej firmy. Kwestia „gdzie” zostanie zapisana nowa osoba zależy od osoby wprowadzającej, zwanej „Sponsorem” i od tego, co opłaca mu się najbardziej.  Jeśli założymy, że „X” to Twój sponsor, który – biorąc pod uwagę swój biznes i swoja strukturę – wyznaczył dla Ciebie pozycje „1.1” – to poziom „2” będzie dla Ciebie poziomem pierwszym.

Po rejestracji w biznesie (pozycja 1.1) możesz już sam „zasponsorować” (zarejestrować) dwie osoby – na pozycji 2.1, lub 2.2 – wybór należy do Ciebie. Nie możesz jednak zasponsorować nikogo na pozycji 3.1, gdyż jeszcze nie ma połączenia – to okienko  zostanie odblokowane dopiero po przyłączeniu osoby ze stanowiska wyżej – 2.1. i tak dalej.. i tak dalej..

Jeżeli – już po zarejestrowaniu się w danym systemie zechcesz zobaczyć swój „biznes” – zobaczysz tylko to jedno okienko (kółeczko) z Twoim imieniem i nazwiskiem, gdyż właśnie od tego miejsca zaczynasz i nie masz wglądu w struktury osób, które są nad Tobą, czy równolegle do Ciebie. Zresztą Sponsor bardzo szybko powie Ci, że „Twój biznes jest od Ciebie w dół, więc nie interesuj się innymi”.

I jest w tym sporo racji, bo – oto jesteś świeży w biznesie, masz jedną osobę pod sobą – po co miałbyś tracić swój cenny czas na oglądanie tysiąca struktur innych  osób, zamiast koncentrować się na swoim biznesie. Z drugiej strony to mogłoby być interesujące.

Do widoku całej struktury i wszelkich danych statystycznych może mieć dostęp tylko właściciel firmy, zarząd i osoby upoważnione.  To nie leży w interesie ani firmy, ani jej właścicieli, ani liderów, żebyś miał dostęp do tych danych – i to z wielu powodów:

  1. Co by było, gdybyś nagle zobaczył, że że Wielka Firma po 4 latach działalności ma 232 osoby w strukturze, albo wprost przeciwnie – miliony, bądź miliardy dystrybutorów?
  2. Co byś zrobił, gdybyś podał sponsorowi numer do Twojego kolegi , a teraz widzisz że Twoja Gruba Ryba jest zarejestrowana pod żoną sponsora? Tak, wszyscy znają Kodeks Etyczny MLM, no i wszyscy wiedzą, że czasami zawodzi, zwłaszcza gdy pojawia się Gruba Ryba.
  3. A wreszcie co by było, gdybyś tak na własne oczy zobaczył, że na samym szczycie tej struktury jest właściciel, pod nim kolejno: żona, dzieci, matka, ojciec, a nawet 97-letnia babcia właściciela … i tutaj, w tym miejscu, zwątpisz, że ona – ta babcia – ten biznes robi?! Ale to raczej nie powinno nikogo dziwić, gdyż na miejscu właściciela większość ludzi zrobiła by tak samo.

Teraz rozumiesz, dlaczego zaczynasz z kołeczkiem pod tytułem „TY” i dlaczego lepiej byś nie interesował się biznesami innych?

 

Każda ze struktur zaczyna się od tej pierwszej – najwyżej postawionej w hierarchii osoby. Rozpoczyna ona całą strukturę i jest ona na przykładowym obrazku osobą „x”. Co się zaczyna zazwyczaj gdzieś również się kończy. W przypadku omawianej struktury binarnej jest to połowa poziomu 32 przy założeniu, że:

  • bez względu na wiek, każda osoba może zostać zarejestrowana tylko raz w danej firmie, (włączając w to noworodki)
  • cała struktura na każdym z poziomów jest wypełniona

Jakie masz szanse jeśli chcesz dołączyć do tej firmy, a niestety nie dowiedziałeś się o niej jako jeden z pierwszych? Słyszysz od osób, o ich wielkich sukcesach sprzed lat, kiedy firma dopiero zaczynała, ale niestety wyższe poziomy są już zajęte. Niektórzy mówią, że wszyscy mają takie same szanse, ale co jeśli trafiasz na poziom 32, pozycję nr 157290 („kółeczko” numer 32.157290)? Podjął byś się wyzwania budowania struktury, lub sprzedania towaru? Jedyne co zostaje, to szukanie innej firmy, lub lepiej: innej planety i przyłączanie do systemu przyjaznych obcych jak E.T.  – wmawiając im, że każdy z nich ma takie same szanse sukcesu jak osoba z najwyższych poziomów.

Przykład działania systemu binarnego

Witaminy sztuczne – syntetyczne „to strata pieniędzy” – twierdzi prof. Rory Collins z Uniwersytetu Oksfordzkiego, szef zespołu, który przez pięć lat badał 20 tys. osób w wieku od 40 do 80 roku życia, zażywających syntetyczne preparaty witaminowe.

Sztuczne preparaty witaminowe, to w dzisiejszych czasach standardowa zawartość półek aptecznych, jak i coraz częstszy powód zakładania sklepów internetowych. Witaminy syntetyczne – najczęściej zawarte w tabletkach są krystaliczną, nieorganiczną substancją, absolutnie obcą dla naszego organizmu. Wchłania się ona do organizmu z trudnością lub też nie jest w ogóle przyswajana. Przyswajalność obniża się drastycznie, gdy mają miejsce zaburzenia jelitowe. Można się o tym przekonać obserwując mocz po spożyciu witamin. Zmienia on kolor i wręcz przyjmuje zapach spożytych witamin.

Nierzadko po spożyciu sztucznych witamin mają miejsce różne formy nietolerancji organizmu:

  • mdłości,
  • ogólne osłabienie,
  • swędzenie,
  • przeciążenie nerek i wątroby,
  • naruszenie równowagi organizmu,
  • naruszenie proporcji składników mineralnych w organizmie,

Podsumowując, może zajść sytuacja, że preparat witaminowy który ma pomagać w powrocie do zdrowia, zadziała zupełnie odwrotnie pogłębiając jeszcze nasz stan chorobowy.

 

Jest już bardzo dużo dowodów na to, że syntetyczne witaminy nie działają tak, jak my tego oczekujemy. Fakty na ten temat niestety nie są powszechnie znane, a często dla zysków są nawet utajniane. Jest przecież oczywistym, że publiczne ujawnienie wyników przeprowadzonych już w tym kierunku badań, byłoby wbrew interesom ogromnego lobby. Jedna, krótka relacja telewizyjna wystarczy, aby natychmiast spadło spożycie takich witamin oraz ogromne dochody dla producentów. Szersza akcja informacyjna, to dotkliwe straty dla producentów specyfików witaminowych, mogące sięgnąć wielu miliardów dolarów. Tak więc jest o co walczyć, a gdy w rachubę wchodzą tak olbrzymie pieniądze, życie i zdrowie ludzkie nie ma już żadnego znaczenia.

Wzmianki na temat badań nad witaminami ukazują się głównie w publikacjach medycznych lub są przekazywane jedynie w raportach instytucji przeprowadzających takie badania. Jednak w większości przypadków są one powszechnie dostępne i można się z nimi zaznajomić.

Oto kilka przykładów opinii na ten temat:

[tabs slidertype=”simple”] [tab]Amerykański Instytut Badań nad Rakiem, przeprowadził badanie znane w świecie medycznym jako ATBK. Grupie mężczyzn w wieku powyżej 49 lat podawano syntetyczny beta karoten, innej grupie sztuczną witaminę E (alfa tokoferol), grupie kontrolnej nie podawano żadnych witamin. W pierwszej grupie, której podawano syntetyczny beta karoten i gdzie spodziewano się zmniejszenia ilości chorób, a w szczególności chorób nowotworowych, efekt doświadczenia był zaskakujący. Zachorowalność na raka płuc wzrosła o 18 %, a śmiertelność wzrosła o 8 %. W grupie drugiej, w której podawano sztuczną witaminę E, nieco rzadziej zdarzały się nowotwory prostaty, jelita grubego i zawały serca, jednakże stwierdzono ewidentnie więcej przypadków raka pęcherza moczowego i kilku innych nowotworów.[/tab] [tab]Inne badanie przeprowadzone 2 lata później, upowszechnione w piśmiennictwie medycznym jako Caret, przeprowadzono na grupie ponad 18.000 osób palących papierosy lub pracujących przy azbeście. Badanych podzielono na dwie grupy. Jednej podawano syntetyczny beta karoten oraz sztuczną witaminę E, a druga grupa otrzymywała placebo. Okres trwania badań założono na 8 lat. Niespodziewanie zaistniała konieczność ich przerwania znacznie wcześniej, ponieważ u przyjmujących syntetyczny beta karoten, ilość zachorowań na raka płuc wzrosła o 28%, a śmiertelność ogólna zwiększyła się o 17%. Ujawniono również, że tenże beta karoten spowodował wzrost zawałów serca o 26%.[/tab] [tab]Kolejne, opublikowane w 2000 r. wyniki badań na grupie 573 ochotników, to badania w trakcie których podawano 500 mg. sztucznej witaminy C przez okres 12-18 miesięcy. Już w tak krótkim czasie, zaobserwowano zwiększoną szybkość postępowania zmian miażdżycowych, a szczególnie większą szybkość zawężania się tętnic szyjnych. Na dodatek u palaczy tytoniu, proces ten postępował nawet 5 razy szybciej.[/tab] [tab]Z badań opublikowanych w znanym naukowym miesięczniku „Science” wynika, że syntetyczna witamina C może prowadzić do powstawania substancji uszkadzających DNA. Tenże kwas askorbinowy (Wit. C), był przedmiotem badań biologów molekularnych, badających wpływ antyutleniaczy na DNA. Nasz materiał genetyczny jest niezwykle wrażliwy na działanie tzw. wolnych rodników, które przyczyniają się do powstawania uszkodzeń w DNA i w konsekwencji do mutacji. Następstwem mutacji może być zapoczątkowanie różnych procesów chorobowych, między innymi nowotworów. Wnioski te opublikowała grupa naukowców amerykańskich z Center for Cancer Pharmacology – Uniwersytetu z Filadelfii, kierowanych przez Iana Blaira. Wykazali oni, iż syntetyczna witamina C, może przyczyniać się do powstawania niezwykle szkodliwych dla DNA substancji – tzw. genotoksyn.[/tab] [tab]Obserwacje mieszkańców Los Angeles wykazały, że u osób, które zażywały mega dawki syntetycznej witaminy C, złogi w tętnicach szyjnych powstawały 2,5 razy szybciej niż u ludzi nie stosujących żadnych witamin. Jeszcze gorsze skutki przyjmowania preparatów witaminowych stwierdzono u palaczy papierosów – miażdżyca rozwijała się u nich aż pięciokrotnie szybciej niż u innych. „Takiej zależności nie zaobserwowaliśmy jedynie u tych, którzy dbali o dietę bogatą w warzywa i owoce” – twierdzi dr James H. Dwyer z Uniwersytetu Karoliny Południowej.[/tab] [/tabs]

 

Dr Joel Wolles, nominowany do nagrody Nobla w dziedzinie medycyny mówi:

„Wykładając na uniwersytecie w stanie Michigan, poznałem człowieka, który jest właścicielem przenośnych ubikacji. Opowiedział on, co w nich znajduje wśród nie strawionych przez ludzki żołądek resztek. Zawartość pojemnika przenośnej toalety, zanim zostanie wpuszczona do kanału przechodzi przez filtry, na których zatrzymują się rzucane przez dzieci do muszli przedmioty oraz wszelkie nierozpuszczone sokami żołądkowymi substancje.Mój rozmówca pokazał mi stertę czegoś, co nazwał witaminami i minerałami. Zapytałem go skąd on wie, że to witaminy. Odpowiedział mi, że są na nich napisy np. multiwitamina”.

Tak więc, mamy namacalny dowód na to, jak wiele firm farmaceutycznych produkuje witaminy, które bardzo źle rozpuszczają się zarówno w wodzie, jak i w soku żołądkowym.

Syntetyczna witamina C zakwasza organizm, a nasze organizmy zwykle i tak są zbyt mocno zakwaszone.

Ciekawe, że gdy zażyjemy witaminy występujące w naturalnych produktach w większej ilości niż jest nam to potrzebne, drobnoustroje rozkładają i wyprowadzają zbędne substancje z organizmu. Praktycznie przedawkowanie w takich wypadkach jest niemożliwe. Zupełnie inaczej dzieje się z witaminami sztucznymi. 

Wszystkie wirusowe choroby układu oddechowego, grypa i niektóre inne schorzenia, przebiegają i powstają częściej u ludzi, którzy biorą 4-6, a nawet 10 g witaminy C na dobę (przy normie 100 mg)”. Uczeni wielu krajów są solidarni w swojej opinii, że zażywanie syntetycznej witaminy C nie zwiększa odporności organizmu. Zbyt wielkie dawki tej witaminy zdecydowanie utrudniają leczenie niektórych schorzeń zakaźno-alergicznych, np. reumatyzmu.

Najbardziej niebezpiecznym skutkiem przedawkowania witaminy C jest zwiększona krzepliwość krwi, wynikiem czego powstają skrzepliny. Zbyt duże ilości takiej witaminy C: podrażniają błonę śluzową układu żołądkowo-jelitowego, z czym wiążą się

  • mdłości,
  • wymioty,
  • zgaga,
  • biegunki. 

Olbrzymia salaterka surówki z kapusty, marchwi, pietruszki, zawierająca furę naturalnej witaminy C, nie spowoduje niczego podobnego!

 

Oto, dlaczego amatorzy „sztucznych witaminek” miewają często zapalenie żołądka, wrzody żołądka i dwunastnicy. Sztuczna witamina C może sprzyjać tworzeniu się:

  • kamieni w nerkach,
  • pęcherzu z soli kwasów szczawiowego i moczowego.

 

Chorzy na cukrzycę powinni wiedzieć, iż duże ilości tej witaminy:

  • hamują produkowanie insuliny przez trzustkę,
  • podnoszą poziom cukru w moczu i krwi.

[box type=”info”] Najświeższe badania wykazały, że duże dawki syntetycznej witaminy C zwalniają przekazywanie impulsów nerwowo-mięśniowych, wskutek czego powstaje zmęczenie w mięśniach, narusza się koordynacja odruchów wzrokowych i nerwowych. [/box]


Dlaczego więc suplementy powszechnie stosują witaminy sztuczne?

Wielki przemysł suplementacji, to potężna żyła złota płynąca wprost do kieszeni niewielkiej grupy ludzi. To stojąca w ścisłej czołówce potężna machina finansowa, która dysponując tak olbrzymimi środkami, nigdy nie pozwoli na obalenie skuteczności nieskutecznych suplementów. Wyprodukowanie syntetycznego specyfiku jest śmiesznie tanie. Dlatego właśnie rynek ten nie odpuści i będzie się bronił wszelkimi możliwymi metodami, nie zważając przy tym na tak „nieistotny” dla nich problem, jakim jest zdrowie i życie człowieka.

Zgodnie z obecnym stanem wiedzy, zalecamy racjonalny sposób żywienia, zapewniający pokrycie zapotrzebowania na wszystkie potrzebne składniki pokarmowe, np. na witaminy antyoksydacyjne poprzez spożywanie warzyw i owoców.

Niewłaściwe stosowanie suplementów diety – w tym:

  • nieuzasadniona suplementacja,
  • stosowanie kilku suplementów diety jednocześnie,
    • ryzyko przedawkowania jednego, bądź kilku ze składników
  • możliwość interakcji z innymi składnikami żywności lub lekami,
    • niebezpieczne połączenia witamin
    • nie tolerancja leków
    • osłabienie działania zażywanego leku
  • brak rzetelnej informacji na etykiecie dotyczącej przeciwwskazań do stosowania,
  • brak badań nad skutecznością,

może wiązać się z ryzykiem wystąpienia niekorzystnych działań.

 

Powinniśmy świadomie i ostrożnie stosować suplementy diety. Ważne są potrzeby indywidualne. Z dużą ostrożnością należy reagować na przekaz sugerowany w reklamach takich produktów.

 

!!! Suplementy diety nie pomagają w odchudzaniu !!!

Jedną z wiodących na rynku grup suplementów diety są preparaty na odchudzanie. Szacuje się, że na świecie sprzedaje się około 400 różnych preparatów tego typu przeznaczonych do redukcji masy ciała. W Polsce ich stosowanie deklaruje ok. 40% młodych kobiet, niezależnie od masy ciała. W USA ponad 30% osób z nadwagą i otyłością upatruje w nich metody na skuteczne osiągnięcie właściwej sylwetki.

Z przeglądu literatury wynika, że suplementy diety nie są pomocne w redukcji masy ciała, a niektóre z nich mogą być nawet szkodliwe. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku efedryny, która jako składnik preparatów na odchudzanie pojawiła się w USA na początku lat 90., a w 2004 roku została zakazana z powodu niepożądanych skutków sercowo-naczyniowych. Suplementy diety wspomagające odchudzanie to najczęściej mieszanki wieloskładnikowe, do produkcji których wykorzystuje się ponad 4000 pojedynczych substancji. Szacuje się, że na rynkach zachodnich taki suplement zawiera średnio 10 składników i chociaż wiele z nich uważa się za bezpieczne, to jednak bezpieczeństwo poszczególnych składników nie oznacza bezpieczeństwa w przypadku ich mieszanin, co szczególnie dotyczy surowców botanicznych.

[box type=”warning”] W świetle aktualnego stanu wiedzy żaden suplement diety przeznaczony do walki z otyłością nie jest rekomendowany do stosowania, z powodu braku dowodów skuteczności oraz pełnego bezpieczeństwa dla zdrowia. [/box]

W związku z tym, że preparaty zawierające składniki spożywcze nie przyniosły dotychczas oczekiwanych rezultatów. Niektórzy producenci posuwają się do zafałszowania suplementów diety substancjami niedozwolonymi. Preparaty, szczególnie te w sprzedaży internetowej, mogą zawierać sterydy anaboliczno-androgenne, substancje przeczyszczające, a nawet amfetaminę i jej pochodne.

 

 

Suplementy diety nie zmniejszają ryzyka chorób sercowo-naczyniowych

W przypadku chorób sercowo-naczyniowych nauka wskazuje na istnienie odwrotnej zależności pomiędzy spożyciem witamin z grupy B, witaminy E, czy kwasów Omega 3, a zapadalnością na choroby układu krążenia, co oznacza, że niedobór tych substancji może sprzyjać zachorowaniu. Jednak zażywanie tych składników w postaci tabletek jest wysoce kontrowersyjne.

Badania kliniczne w większości nie potwierdzają korzystnego wpływu suplementacji diety, zarówno u osób o wysokim ryzyku rozwoju chorób, jak i u pacjentów z rozpoznaną chorobą niedokrwienną serca. Dobrze udowodniony jest jedynie wpływ  zażywania potasu na obniżenie ciśnienia tętniczego krwi, co wcale nie sugeruje jego przyjmowania – bez zaleceń lekarza.

Inną kwestią są niedobory składników odżywczych w diecie i w organizmie. W takiej sytuacji suplementy diety są dobrym uzupełnieniem tych składników, a forma rejestracji preparatu (suplement czy lek bez recepty), szeroko ostatnio dyskutowana, jest sprawą drugorzędną, pod warunkiem gwarancji jakości.

[box type=”warning”]W większości przypadków należałoby więc ostudzić nadzieje pokładane w suplementach diety. Na pewno nie są one panacuem na nieprawidłowy sposób żywienia, brak ruchu i tryb życia nasilający ryzyko chorób. [/box]


Źródło: Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej IŻŻ

[learn_more caption=”Więcej na ten temat”]

[/learn_more]

Słyszałeś już kiedyś może o tak zwanej „wolności finansowej” oferowanej przez wielkich oraz tych mniejszych samozwańczych liderów?

O czym tak na prawdę marzysz? Wielki dom z ogrodem, nowy samochód, wakacje, zdrowie, czas.. Czy może będziesz szczęśliwy wtedy kiedy będziesz bogaty? Niektórzy ludzie nawet nie wiedzą co jest ich marzeniem i myślą, że marzą o tych samych rzeczach co inni. Nie daj się zmanipulować!

Niektórych z marzeń nie da się kupić.

W MLM-ie jest jednak inaczej. Wszystko otacza się tylko wokół pieniądza. Ludzie nie są ważni, problemy nie są ważne, relacje nie są ważne. Najważniejsze jest to, żeby mieć więcej – coraz więcej prowizji, więcej ludzi w swojej strukturze, więcej pieniędzy – nieważne jak. Nieważne jest dla nikogo, że wydajesz na starter ciężko zarobione pieniądze, lub też ostatnie „zaskórniaki”, bo Twój wydatek jest dla innych zarobkiem.

Inwestujesz więc te pieniądze i swój czas, bo przecież po przystąpieniu do owej firmy masz ogrom możliwości zarobkowych, wsparcie wszystkich z Twojej grupy, wspaniałe – najwyższej jakości produkty – których oczywiście nie ma na rynku, nowych znajomych, którzy aż kipią motywacją „przepranych mózgów”. Wszystko to i zapewne wiele więcej jest Ci oferowane zanim przystąpisz. Ale co dzieje się później?

Zdajesz sobie sprawę, że zostajesz sam. Produkty, których musisz używać wcale nie są takie rewelacyjne, a ich cena często wielokrotnie przekracza te dostępne w sklepach. Twoi nowi znajomi pojawiają się tylko na grupowych spotkaniach motywacyjnych, lub tych które klepią ciągle w kółko plan marketingowy. No a gdzie te obiecane zarobki?

Fakt, faktem, jeśli słyszałeś już co nieco o MLM-ie na pewno wiesz, że nie będziesz miał zarobków przez pierwsze… kilka miesięcy? A może i lat? Wszystko oczywiście zależy od Twojego „zaangażowania” – inaczej zwanego – wciągania innych, bo jak już dobrze powinieneś wiedzieć pieniądze skądś się muszą wziąć.


Wracając jednak do marzeń.. Jakie jest Twoje minimum? Ile musisz zarobić/zarabiać, żeby być szczęśliwym i nie pakować się w piramidalne struktury potrzebujące innych osób? Co chcesz mieć?

  • dom? Może zamiast wielkiej willi z basenem niedaleko centrum wielkiego miasta, może być to mały domek z ogródkiem w leśnym zaciszu?
  • samochód? Może zamiast „nówki nie-śmiganej” 5-letni samochód też by Cię ucieszył?
  • pieniądze zarabiane bez wykonywania pracy – czyli „praca marzenie” – może jeśli zrobisz stronę internetową po kilku latach Ci się uda i będziesz osiągać z niej zyski?

 

Marzenia:

– te większe i mniejsze, realne i nierealne nie są na sprzedaż. Nie da się ich kupić. A czasem mimo chęci i trudu nie da się ich spełnić. Warto jednak samemu próbować i przede wszystkim – znać swoje minimum, jakie jest potrzebne by przeżyć miesiąc bezstresowo i móc cieszyć się swoim życiem.

Nie leczą ani nie zapobiegają chorobom.

Coraz więcej jest na rynku produktów, których skład, wygląd oraz przeznaczenie mogą sugerować, że stanowią one „odpowiedniki” lub nawet „zastępują lek”. Leki – zarówno te na receptę, jak i bez recepty – to produkty o potwierdzonym badaniami działaniu leczniczym lub profilaktycznym, udowodnionym w procesie rejestracji. Suplementy diety mogą w pewnym stopniu działać na organizm (wywołując efekt fizjologiczny), jednak nie leczą, ani nie zapobiegają chorobom.

Przepisy wyraźnie określają, jakie dokumenty należy przedstawić dla potwierdzenia jakości, skuteczności, a przede wszystkim bezpieczeństwa produktu leczniczego (leku). W przypadku suplementów diety takie obostrzenia praktycznie nie występują.

Wytwarzanie produktów leczniczych jest stale nadzorowane przez inspekcję farmaceutyczną, a ich wytwórcy są poddawani regularnym kontrolom. Muszą oni spełniać szereg rygorystycznych wymogów w celu zapewnienia bezpieczeństwa stosowania leków. W przypadku suplementów diety konieczne jest jedynie poinformowanie Głównego Inspektora Sanitarnego o wprowadzeniu lub zamiarze wprowadzenia danego suplementu do obrotu, przedkładając wzór etykiety. W powiadomieniu tym należy podać m.in. dokładny skład produktu, tj. jakie składniki, w jakiej formie i w jakiej ilości w nim występują. Nie jest natomiast wymagana dokumentacja potwierdzająca jakość oraz deklarowane efekty działania.

Również kontrola znajdujących się w obrocie suplementów diety ma ograniczony zasięg w stosunku do ich ilości na rynku, w związku z tym nie ma możliwości skontrolowania wszystkich produktów. Zatem za jakość oraz bezpieczeństwo stosowania konkretnego produktu odpowiada przede wszystkim jego producent lub importer. Konsument ma prawo do złożenia reklamacji u sprzedawcy w przypadku stwierdzenia wady fizycznej, zatem m.in. wtedy, gdy suplement nie ma właściwości, o których zapewnia sprzedawca lub reklama.

 

  • Nie „wyleczysz się” suplementami diety. „Na wzrok”, „na wątrobę”, „wzmacniające odporność”, „oczyszczające z toksyn” – niezależnie od przekazów reklamowych suplementy diety nie leczą ani nie zapobiegają chorobom.

Niektóre składniki znajdujące się w lekach występują także w suplementach diety. W tym przypadku ich zawartość/stężenie jest jednak niższe, przez co nie wykazują działania leczniczego. Na przykład witamina D może występować w suplemencie diety lub leku, lecz tylko w tej drugiej postaci, przy odpowiedniej dawce, wykazuje właściwości lecznicze.

 

  • Zacznij odróżniać.

Suplementy diety mogą być zbliżone postacią do leków (np. tabletki, saszetki czy syropy), a także wytwarzane przez tych samych producentów. Mogą mieć również podobne nazwy do leków (np. witamina C, witamina B2, mięta, melisa). Część suplementów diety jest sprzedawana
w aptekach. Nie zmienia to faktu, że pozostają środkami spożywczymi.

 

  • Przed zakupem upewnij się, czy dany produkt jest lekiem czy suplementem diety.

Opakowanie suplementu diety zawsze zawiera określenie „suplement diety”.

 

Źródło: http://www.mz.gov.pl

A ich stosowanie uzasadnione jest jedynie w określonych przypadkach.

Pojęcie „suplement diety” może brzmieć fachowo, natomiast zgodnie z prawem suplementy diety są żywnością. Podobnie jak inne produkty tej kategorii (np. nabiał czy warzywa) suplementy diety zawierają określone substancje odżywcze, jednak w bardziej skoncentrowanej formie. Dzięki temu mogą być przyjmowane w różnych postaciach, np. tabletek, ampułek, saszetek czy syropu, umożliwiających przyjęcie odpowiednich porcji. Podstawowym celem ich stosowania jest uzupełnianie normalnej diety, ewentualnych niedoborów w diecie.

  • Nie stosuj suplementów diety „na chybił trafił”.

Ich przyjmowanie powinno być skonsultowane z lekarzem, farmaceutą lub dietetykiem oraz poprzedzone właściwymi badaniami, gdyż każdy organizm jest inny. Tylko wówczas będzie możliwa właściwa i skuteczna suplementacja (uzupełnianie niedoborów).

  • Nie diagnozuj swojego stanu zdrowia (ani zdrowia Twojego dziecka) na podstawie reklam.

Te same objawy (m.in. przemęczenie, apatia, brak apetytu) mogą mieć różne przyczyny, niekoniecznie związane z brakiem magnezu, witamin lub innej substancji sugerowanej przez reklamę.

  •  W przypadku zdrowia nie jesteś „każdym” ani „przeciętnym” – „każdym rodzicem”, „przeciętną osobą powyżej 60 roku życia” czy „każdym sportowcem”.

Reklamy często odwołują się do stylu życia lub wieku, uzasadniając „konieczność” suplementacji. To, że jesteś aktywny fizycznie, czy też ukończyłeś 60 rok życia nie oznacza, że brakuje Ci konkretnej substancji odżywczej.

  • Suplementami diety nie zastąpisz posiłku lub właściwego, zrównoważonego sposobu odżywiania.

 

  • Nie zastąpisz nimi również aktywności fizycznej czy zdrowego stylu życia.

 

  • Ostrożnie podchodź do informacji prezentowanych w reklamach oraz na stronach producentów, pamiętając, że suplementy diety nie są „cudownym” środkiem, lecz środkiem spożywczym.

Także blogi, czy fora internetowe często zawierają treści zamieszczane przez użytkowników udających zadowolonych klientów, a w rzeczywistości opłacanych przez producentów czy dystrybutorów suplementów diety. Z dystansem trzeba też traktować artykuły w prasie lub programy telewizyjne. Niektóre z nich są sponsorowane przez producentów i nie zawsze informacja o tym jest wyraźnie podawana (choć powinna).

 

Źródło: http://www.mz.gov.pl