Manipulacje w MLM… czyli to wszystko,

co zrozumiesz, gdy będzie już za późno…

1. Poznaj dobrze świat MLM, zanim…

Poznaj dobrze świat, o którym myślisz, że „chcesz” w nim żyć, by móc świadomie podjąć decyzję o MLM – czy naprawdę właśnie tego chcesz? Przyjdzie bowiem taki moment, że zajdziesz za daleko… To chwila, w której będziesz zmuszony stanąć do wyczerpującej walki o przeżycie.

 

Poruszając temat MLM-u trzeba przyznać, że sama idea takiego biznesu ma pewne zalety:

  1. Fantastyczna firma, która stwarza możliwości zarobkowe każdemu chętnemu, bez względu na wiek, wykształcenie, miejsce zamieszkania (zwłaszcza przy dostępie do Internetu), stan majątkowy, pochodzenie społeczne czy kolor skóry… Wystarczy skromne: „JA CHCĘ!”
  2. Fascynujący bohater – dystrybutor, który CHCE pracować i zarabiać godne pieniądze dla szczęścia całej rodziny.
  3. Marzeniate MUSZĄ BYĆ, bezwzględnie muszą – są bowiem motorem napędzającym cały system MLM-u!
  4. Rewelacyjny produkt, który sam się sprzedaje – jest dostępny po kupnie startera, czasem po rejestracji.
  5. Nieograniczone możliwości zarobkowe – budowanie struktury dystrybutorów w zamian za ustaloną w planie marketingowym prowizję (najczęściej określony procent od obrotu grupy) i dodatkowe bonusy, nagrody, etc.
  6. Oferowany system pomocy – seminaria, szkolenia, liderzy, sponsorzy (sponsor – osoba, która „zarekomendowała” Cię do biznesu), wreszcie książki, płyty, nagrania z dużych seminariów, a nawet prezentacji online.
  7. Wszystko to w świetle wzajemnej przyjaźni, uczciwości i dla dobra całego świata!

 

Czegóż chcieć więcej? Nic, przecież powyższe wystarczy, by spełnić każde marzenie, a co więcej: są na to żywe dowody, że wielu te marzenia spełniło. Poznasz sławne nazwiska, filary biznesu i legendy. Dowiesz się, jak wielki sukces odnieśli wszyscy, którzy tylko „chcieli” …

  • Pierwszy raz zobaczyli plan i powiedzieli: „zrobię to”! – i zrobili.
  • 300 osób w ciągu kilku dni powiedziało im „NIE”, a 301 była tym diamentem, którego szukali i wprowadzili do biznesu – podczas seminarium zobaczysz, jak stojąc na scenie dziękują sobie nawzajem…
  • Dowiesz się o wielkich marzycielach, którzy byli tak zdesperowani, że w miesiąc zostali directami (dyrektorami, managerami – tytuł określony w planie marketingowym).
  • Inni opowiedzą Ci, jak przez miesiąc, dwa, trzy… zgłębiali, zgłębiali i zgłębiali plan marketingowy firmy (nic nie rozumiejąc na początku), ale zawsze regularnie chodzili na spotkania, jeździli na seminaria i NAGLE WYSTRZELILI jak z procy wprost w ramiona sukcesu!
  • Wreszcie dowiesz się o bankrutach, którzy nie mieli nic do stracenia i… z pomocą sponsora/lidera ZROBILI TO bardzo szybko i teraz są szczęśliwi!
  • Dziś wszyscy z wyżej opisanych mają już kasę, a z marzeń pozostało im już tylko jedno – oto każdy z nich marzy teraz tylko o tym, żebyś Ty był na ich miejscu i miał kasę – właśnie TAKI JEST TEN BIZNES!

 

(W tym miejscu teraz powinny pojawić się huczne owacje na stojąco, radosne okrzyki, przytulania, podskakiwanie, uśmiechy, machanie rękoma, więcej braw, znowu przytulania i łzy wzruszenia – wszystko przy dźwiękach głośnej, energicznej, tanecznej muzyki!) Ok., doskonale! Kurtyna w dół!

 

Niestety brak jest rzetelnych statystyk, żeby konkretnie dowiedzieć się:

  • Jaki procent dystrybutorów – spośród milionów zarejestrowanych – osiągnęło stabilny dochód pasywny pozwalający przestać pracować i cieszyć się życiem w luksusie?
  • Ile czasu – średnio – upłynęło od chwili rejestracji do osiągnięcia poziomu „dyrektora czy managera”, a ile do osiągnięcia stabilnego dochodu pasywnego w tym biznesie?
  • Jak długo w biznesie działa przeciętny dystrybutor?
  • Jaki procent osób odeszło po miesiącu, trzech, po roku?
  • I – tutaj ta najsmutniejsza grupa – ile osób wpadło w bardzo poważne długi chcąc sprostać oczekiwaniom liderów/sponsorów i chcąc „ZROBIĆ TO”?

 

Ups, przepraszam… – Rozmowa o tych, którzy NIE ODNIEŚLI SUKCESU to tylko strata cennego czasu! Oni po prostu:

  • nie słuchali sponsora i nie wykonywali jego wskazówek
  • nie stosowali „Recepty na sukces: 10 punktów Dona Kinga”
  • nie korzystali należycie z systemu (seminaria, książki, płyty, inne)
  • nie mieli wystarczających marzeń
  • a tak naprawdę to byli życiowymi nieudacznikami, którzy nigdy niczego w życiu nie osiągną!

 

Presupozycja, zafundowana w zdaniu:

„Jeśli TEGO (biznesu) nie zrobisz, to w życiu też niczego nie osiągniesz”

jest manipulacją i ma na celu:

1.   uświadomienie jak „łatwy” jest ten biznes (wystarczy tylko chcieć!);

2.   szantaż emocjonalny (jeśli odejdziesz, będziesz już tylko nikim – „życiowym nieudacznikiem”, więc lepiej żebyś został i robił co mówią!)

 


Dziś, teraz, chcę zaprosić Cię do wspólnej wędrówki…

Spróbujmy razem – na spokojnie – przyjrzeć się bliżej MLM i jego systemowi pomocy… Spróbujmy razem sprawdzić KIEDY i GDZIE błąd popełniły osoby, które szczerze „chciały”, a jednak nie odniosły sukcesu, bądź gorzej – z powodu MLM-u utonęły w długach?

Zapraszam… i liczę, że również Ty zechcesz podzielić się z nami swoimi doświadczeniami bądź obserwacjami – tym wszystkim, co cieszy – jeśli cieszy i tym, co boli, jeśli boli. Czy jesteś na to gotowa(y)?

Wracamy do podstaw – jakie są dostępne struktury w Multi Level Marketingu – MLM? A przede wszystkim, co to w ogóle jest – czyli znane „rysowanie kółeczek” – kto, gdzie, pod kim, nad kim..

Strukturą MLM nazywamy system, w jakim można rejestrować kolejnych członków grupy. Może być to system zamknięty np. określona liczba możliwych miejsc w strukturze, lub otwarty, gdzie nie ma żadnych granic.

Przykładem systemu zamkniętego są:

  1. System Binarny 
  2. System Matrycowy – który opisuję w tym artykule

W systemie otwartym są natomiast:

  1. Plan Unilevel – powszechnie znany jako „drzewko”
  2. Plan różnicowy – „schodkowy”

Firmy same wybierają swój własny system wynagrodzeń na podstawie jednego, lub kilku z wyżej wymienionych planów. Jeśli stosują one kilka z nich, wtedy mamy do czynienia z planem hybrydowym, który często bywa trudny do zrozumienia – zwłaszcza dla osoby nie mającej wcześniej do czynienia z Marketingiem wielopoziomowym.

Każda z wymienionych struktur zaczyna się od pierwszej osoby (w przedstawionych poniżej ilustracjach jest nią „X”),  która rozpoczyna biznes budowaniem swoich – zwanych fachowo „nóg”: prawej i lewej.

Struktura ta często przypomina plan binarny, z tym, że nie ma swobody dodawania nowych uczestników. W opisywanej strukturze jest narzucona kolejność dodawania nowych partnerów. Pozycja „X” określa nową osobę w biznesie. Jedynym możliwym miejscem do wpisania następnej osoby jest poziom 1 osoby „x” pozycja „1”. W przeciwieństwie do planu binarnego, w którym pod osobą 1 na poziomie 1 mogliśmy rozpocząć poziom 2, w przypadku tej struktury nie ma takiej możliwości. Jedyne co możemy i my, i osoby nad nami – tzw. sponsorzy, liderzy czy też up-linerzy mogą wykorzystać do zarejestrowania tylko jedną – następną pozycję w strukturze do zapisania danej osoby – pozycję „2” osoby „x”.

Po zapełnieniu całego poziomu pierwszego jest odblokowany poziom drugi. Na którym kolejno dodaje się nowe osoby – najpierw pozycję „3”, następnie „4” aż do pozycji numer „6” na danym poziomie. Jeśli mamy zapełnione miejsca na poziomie drugim możemy kolejno dodawać następne osoby na poziomie trzecim, zaczynając od miejsca „7” aż do „14”.

Jeśli nasza struktura ma już 14 osób, możemy dodawać kolejne na następnym – czwartym poziomie dodając kolejno osobę „15”, „16” i tak dalej aż do zapełnienia całego poziomu czwartego.

I tak dalej… i tak dalej..

 

Ta struktura jest fantastyczną dla tych, którzy myślą, że „wszystko zrobi się samo”. Czasami może, gdyż Twój poziom 6 dla jednej z osób wyżej może być ostatnim (w zależności od planu marketingowego firmy) – i tym bardziej, będzie mu zależeć na wypełnieniu struktury i czerpaniu maksymalnych korzyści finansowych z (nie)piramidy.

Część osób natomiast traktuje taką pracę jako jednorazową – wprowadź dwie osoby pod siebie – na swoim pierwszym poziomie i tyle – „Twoja praca tu się kończy, a zaczyna się dla tych dwóch nowych osób”. „W końcu, każdy może wprowadzić tylko dwie osoby” – nie ważne, czy to rodzina, czy znajomi, czy zupełnie obce osoby. Liczy się „plus jeden” – czyli następna naiwna osoba zasilająca kasę wszystkich wyżej.

Poszukiwanie „najlepszej” firmy MLM ma takie same szanse powodzenia, jak wygrana w lotto bez złożenia zakładu. Różnica jest tylko taka, że o znikomych szansach wygranej w lotto wiedzą wszyscy i to jest w porządku. W mlm jest jednak inaczej. Liderzy i sponsorzy gwarantują „wolność finansową” – to przecież tylko „kwestia czasu” o ile będziesz robić to tak, jak trzeba.

Każda z firm mlm, niezależnie od produktów, czy planu marketingowego jest oparta praktycznie na tym samym. Większej lub mniejszej prowizji ze sprzedaży produktu, oraz prowizji od obrotu Twojej grupy.
W każdej firmie są fantastyczne szkolenia, które nie wiele mają wspólnego z rozwojem osobistym. Rozwijają one tylko spojrzenie w jeden punkt, zaciemniając wszystko dookoła. Można byłoby to porównać do rozwoju posłuszeństwa konia, który z opaską na oczach, uniemożliwiającą widzenie wszystkiego co jest dookoła, brnie przed siebie jak każe ujeżdżający. Czy można nazwać rozwojem osobistym zapamiętanie kilku słów lidera i kilku dowcipów? W końcu są one ciągle powtarzane na spotkaniach, przy wałkowanym w kółko planie marketingowym. Czy samo nauczenie się rysowania kółek i wciągania innych do biznesu można nazwać rozwojem osobistym?

Firmę może założyć każdy –niezależnie od wykształcenia, czy osobistej historii. Wystarczy na start znaleźć naiwniaków, którzy chcą zarobić „szybkie pieniądze”, rozkręcając firmę kosztem swoich znajomych a czasem i rodziny. Nie ważne kto, ważne, żeby sprzedawał i promował dany produkt. Wiele ludzi nie interesuje się prawdziwą historią założycieli – bo i niby po co, skoro nasza „gwiazda biznesu” przedstawiana jest na scenie często w sztucznym świetle? W końcu lepiej brzmi – „wychowywałem się bez ojca, matka ciężko pracowała, często nie było jedzenia, a nagle z myślą o innych założyłem tę firmę, dając „równe” szanse każdemu, kto tylko chce osiągnąć sukces!” Kto by się przyznał: „byłem karany”, „mam pieniądze na start od rodziców”, „jestem bogaty, ale chcę jeszcze więcej”; bądź – „Zaczynałem w innych firmach, nie wyszło mi, ale poznałem ten system i postanowiłem być na szczycie własnej nie-piramidy”?

O tym się nie mówi i o tym się nie słyszy. Oczywiście nie każdy ma złą historię i nie każdy jest kryminalistą!

Każdy jednak zakładający firmę jest nastawiony na uzyskiwanie dochodów, ale czy chciałbyś kupować kosmetyki od firmy, o której wiedziałbyś, że testuje je na zwierzętach lub ukrywa ten fakt? A były i takie przypadki.

 

Firma mlm daje możliwości każdemu. Niezależnie od.. niczego!

Wystarczy być pełnoletnim, albo i nie – w niektórych firmach możesz zacząć, jeśli skończysz 16 lat, a może i pozwolą Ci zarejestrować swoje 12 letnie dziecko, o ile nikt się o tym nie dowie? Czemu nie? W końcu będziesz podwójnie zasilać kasę firmy, oraz podwójnie pracować!

 

W firmie mlm nie jest ważne wykształcenie, wiek, zdrowie. Normalne firmy aby zatrudnić kogoś robią czasem bardzo rygorystyczną selekcję, ale pozwala im to zatrudnić specjalistów w danej dziedzinie. W mlm ludzie, którzy sprzedają produkty, często niewiele o nich wiedzą poza stereotypem: „to są wysokiej jakości produkty, nigdzie indziej nie dostępne”. Sytuacja zmienia się jeśli osiągną dany poziom w strukturze, nagle stają się specjalistami w dziedzinie motywacji i rozwoju, pisząc książki i poradniki jak to wejść na szczyt:  szybko, skutecznie, efektywnie – jak tylko chcesz! Ważne, żebyś kupił ten jedyny w swoim rodzaju poradnik, z tymi nigdzie niedostępnymi sekretami.. za które słono muszą zapłacić osoby, które ślepo wierzą w skuteczność wypocin autorów.

Na etacie masz płatny urlop i pensje co miesiąc. Wiesz, że składki na emeryturę są wpłacane. Wiesz, że masz ubezpieczenie, być może istnieje szansa awansu? W MLM jedyne co masz to „zapierdalać” na innych, a przede wszystkim na siebie. Nagabywać innych. żeby kupili dany produkt, lub robili co Ty – spełniając swoje marzenia o „wolności finansowej”. Nie masz ani ubezpieczenia, ani urlopu. Wszystko musisz wypracować sam i niby fakt – wizja jest fantastyczna! Raptem kilka lat i mogę zarabiać więcej niż osoba na etacie nie robiąc nic. Przymykając oko na fakt – ilu ludzi musi na to co miesiąc płacić?

Jeśli jednak masz zaślepione oczy i nie ważne jest dla Ciebie skąd biorą się pieniądze dobierz firmę ostrożnie – niestety wciąż powstają nielegalne piramidy. Pamiętaj, że firma musi wynagradzać nie tylko za wprowadzanie ludzi do struktury, ale przede wszystkim za sprzedaż produktów. Inaczej jej legalne działanie staje pod znakiem zapytania. Nie wierz ślepo ludziom, którzy już są w danym biznesie – ich interesuje tylko „+ jeden”. Poczytaj o firmie – jej historii, właścicielu, produktach. Przejrzyj opinie. Możesz czasem dowiedzieć się ciekawych rzeczy.

 


Osobiście odradzam uczestnictwo w MLM, ale każdy ma wybór. Zapraszam jednak do przeczytania artykułów z zakładki „Co jest nie tak z MLM?”, zanim zdecydujesz się na uczestnictwo w nie-piramidzie i znajdziesz swoją „najlepszą” firmę mlm.

Kiedy wrzucisz żabę do wrzątku to wyskoczy, a kiedy wrzucimy ją do zimnej wody i podgrzejemy, to się zagotuje żywcem.

Wady MLM

  • Relacje

Osoby będące w MLM zaczynają być postrzegane jako naciągacze, kłamcy, cwaniaki, które chcą się wzbogacić kosztem innych – najczęściej tych najbiedniejszych łudząc ich „wolnością finansową”. Czasem zdarza się, że między rywalami powstają dobre relacje, które głównie oparte są na zatrzymaniu klientów (nawet w kryzysowych sytuacjach), tylko po to aby zdobyć od nich prowizję, bądź samemu nie odejść. Zmienia się postrzeganie naszej osoby w otoczeniu – zazwyczaj najbliższych. Nasi znajomi odchodzą, ale pojawiają się nowi – lepsi, którzy potrafią motywować. Osoby wyżej, cieszące się wysokimi prowizjami zapewne już nie znają innego życia. Cieszą się z sukcesów i nowych znajomych, zapominając o porażkach osób, które zasilają ich co miesięczną pensję. Jeśli natomiast dopiero co zaczynasz, cieszysz się dawką motywacji, pozornymi szansami spełnienia marzeń i możliwościami zarobkowymi.

  • Ryzyko

W przeciwieństwie do pracy na umowę nie ma zagwarantowanego żadnego wynagrodzenia. Nie masz podpisanej umowy, opłacanych składek na ubezpieczenie i emeryturę. Ludzie często tracą jeszcze więcej czasu niż w normalnej pracy, a nie zawsze jest on adekwatny do osiąganych efektów. Pieniądze nie są inwestycją dla Ciebie. Firma i wszyscy nad Tobą wzbogacają się Twoim kosztem oczekując coraz więcej klientów z Twojego polecenia. Czyli szukania kolejnych naiwniaków, którzy będą pracować na ich sukces. I niby nic nie ryzykujesz, co to jest kilka stów na starter skoro można zarabiać tysiące – wystarczy według niektórych tylko chcieć. To nic, że nie masz pieniędzy na przetrwanie miesiąca. Na taką wspaniałą inwestycje zawsze się coś znajdzie.

  • Zarobki

Tak naprawdę zarabia właściciel, oraz pierwsze osoby w systemie, reszta jest tylko tanią siłą roboczą szukającą taniej siły roboczej dla samego siebie. Nie jest ważne czy ktoś nie ma na życie, czy ma nadmiar – ważne żeby wydał pieniądze (nawet ostatnie) na firmę, by dostać prowizję i się „wzbogacić”. Im więcej ludzi tym większa prowizja. Nikt nie wspomni o wydatkach związanych z prowadzeniem własnej działalności – bo taki jest też wymóg wypłaty o ile zarobionych pieniędzy. Sam musisz opłacić ubezpieczenie, składki emerytalne, czasem jest to kwota nawet i tysiąca złotych. Ile więc pieniędzy musisz zarobić, żeby było Cie stać na uczestnictwo w jednej z takich firm?

  • Sukces

Nie każdy może osiągnąć sukces, wszyscy to wiedzą, ale nie wszyscy o tym mówią. Fakt niektórym się udaje, ale czy nie jest to sukces budowany na ludzkiej naiwności? Ci na „dole” muszą wydać czasem naprawdę dużo pieniędzy, aby Ci na „górze” zachwalali się – jak ciężką pracą osiągnęli swoją „niezależność finansową”, o czym usłyszysz na grupowych spotkaniach. Zapominając, że wszystkie zarobione pieniądze są inwestycją często biednych ludzi w ich lepsze życie – jak im to powiedziano. Jeśli jednak nie udaje Ci się, zadłużasz się – ponosisz porażkę zamiast darować sobie usłyszysz, że przecież Twój sukces jest tuż za rogiem i nie możesz się teraz poddać – to wszystko, żeby dostać prowizję. Poza tym, czym tak naprawdę jest sukces w tym systemie? Zarabianiem tysiąca złotych, czy miliona? Czy jest w tym umiar? Ile ludzi musi wydać ile pieniędzy, żeby uszczęśliwić tych na górze?

  • Produkty

Kiedy idziemy do sklepu mamy wielki wybór produktów, raz możemy kupić taki, raz inny. W przypadku MLMu mamy narzucony produkt gdzie najczęściej ludzie zaczynają nam wmawiać dlaczego go potrzebujemy i dlaczego powinniśmy go stosować. Produkty wcale nie są lepszej jakości niż te sklepowe średniej jakości, gdzie wpaja się, że w sklepie jest sama chemia; ale na pewno są zdecydowanie droższe (w końcu musi na niej zarobić firma i wszyscy „na górze”). Więc zanim zwiążesz się z taką firmą osobiście porównaj produkty i ceny z innymi. MLM jest dla ludzi bogatych, a nie dla klasy średniej czy ubogiej. Największe pieniądze zarabia się na tych, którzy ich nie mają – najbiedniejszych.

  • „Pranie mózgu”

Bajki opowiadane na szkoleniach są po to by podkręcić naiwnych ludzi. Firmy manipulują i uczą manipulacji. Dostarczają materiały motywacyjne, zapraszają na różnego rodzaju spotkania – wszystko to, by tylko przytrzymać klienta, ogłupić go obietnicą fortun i lepszego życia. Szkolenia produktowe są po to by ludzie nie myśleli o niczym innym tylko o biznesie coraz bardziej się z nim integrując – by tylko przytrzymać ich dłużej. Są po to, żebyś poczuł się jako jeden z szczęśliwców na scenie – im się udało, ja też mogę to osiągnąć. Sala aż kipi motywacją i sztuczną radością, przez co dostajesz dawkę motywacji, która po zakończeniu znika. Jak narkotyk – wracasz po więcej, bo chcesz osiągnąć sukces! Udowodnić, że możesz, nie tylko sobie, ale i tym, którzy w Ciebie zwątpili. Jesteś samotny, a te spotkania sprawiają, że czujesz się częścią czegoś wielkiego, czujesz się częścią grupy i już zapominasz, że tak naprawdę wciąż jesteś pozostawiony sam sobie. Takie spotkania bądź „niezbędne” materiały co i jak robić by zacząć, osiągnąć sukces i nie zrezygnować przynoszą firmom duże zyski. Czasem firma nic nie robi pozwalając ludziom mianować się wielkimi motywatorami, bądź liderami – którzy nie mają z daną dziedziną nic wspólnego, ale tak się nazwali i każą to szerzyć dalej dorabiając sobie na różnych spotkaniach i promując samego siebie. A niektórzy pozostają „nikim” kupując co miesiąc kolejne już samemu wierząc, „niezbędne” produkty (utrzymując całą strukturę).

  • Praca

Wiele ludzi traktuje to jako dodatkową pracę i szerzy tę błędną informację dalej mówiąc o super profitach, (których sami nie osiągają), ale czy to jest rzeczywiście praca? Czy to jest coś z czego można być dumnym – nagabywanie ludzi do łańcuszków, by oni nagabywali innych, którzy też będą szukać pod siebie kolejnych „klientów” tworząc piramidę, tzn. „nie-piramidę!”. Jeśli ktoś chce mieć prace to ją znajdzie. Jeśli nie znajdzie to może ją stworzyć. Wystarczy mieć pasję, lub robić to w czym jest się dobrym. Założenie swojej firmy wcale nie jest wielkim wyzwaniem – można założyć zagraniczną. Jeśli nie masz pasji, nie znasz się na niczym znajdź pracę i zdobądź jak najwięcej cennego doświadczenia. Czasem tak – jest ciężej znaleźć pracę, zwłaszcza marzeń. A MLM niezależnie od:

  • edukacji
  • wieku
  • płci
  • historii
  • tego czy byłeś/jesteś karany

przyjmuje wszystkich, wystarczy zapłacić za starter. Nie ma rozmowy kwalifikacyjnej, nie ma trudnych pytań, skomplikowanego listu motywacyjnego. Jeśli masz pieniądze na start – wchodzisz.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, że wszyscy w MLM mogą zarobić, nasze poniższe zestawienie pokazuje, że jednak nie każdy. Przedstawiamy przybliżony procent ludzi – dystrybutorów MLM, którzy w danej firmie stracili, bądź zyskali.

Te szokujące fakty oparte są na raportach sporządzanych przez same firmy. W Polsce z mocy prawa podmioty zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS) mają obowiązek dostarczyć swoje roczne sprawozdania finansowe. Ostatni raport jaki udało nam się dla Państwa znaleźć nie pokazuje takich danych jak pierwsza tabelka.

Wnioski nasuwają się same i mimo danych z 2006 roku czy myślicie, że znacznie uległy one zmianie?

szokujace fakty

Pogrubione firmy to te, które są znane w Polsce. A dane na rok 2006 przedstawiają, że nawet nie 1% wszystkich, którzy zasilają kasę firmy może się pochwalić zyskami (po odliczeniu wydatków).

 


Poniższa tabelka przedstawia już tylko firmy działające w Polsce i mimo, że nie ma tam takiego zestawienia jak powyżej, to intuicyjne wnioski po analizie danej firmy nasuną się nam same.

Jeśli więc działasz w jakiejś firmie, dobrze by było ją monitorować, zamiast ślepo wierzyć w jej rozwój.

Niestety ciężko jest znaleźć jakiekolwiek aktualniejsze dane w internecie. Większość osób tylko zachwala współprace z daną firmą, jej produkty oraz te wspaniałe możliwości! Jeśli możesz nam w tym pomóc bylibyśmy bardzo wdzięczni – chodzi tu w końcu o uświadomienie ludzi i przedstawienie czarno na białym – dowodów na „możliwości” zarobienia w network marketingu.

 

Oczywiście są ludzie, którzy zarabiają na MLM wielkie pieniądze i to wcale nie dla tego, że dołączyli do biznesu 10 lat temu, czy że byli jedni z pierwszych – Ci na szczycie. To wszystko przez ich jakże „ciężką pracę” oraz zdolności przywódcze (bądź sztuki manipulacyjne – ale o tym się nie mówi) . Dziś większość z nich jest samozwańczymi liderami i specjalistami do spraw motywacji opowiadając swoją jakże wzruszającą historie o sukcesie, które wcale nie mają związku ze znajomościami, czy szczęściem.

Wszystko wypracowało się samemu, a często tysiące ludzi pod daną osobą niestety rośnie w długach. W dzisiejszych czasach coraz częściej jest tak, że bogaci się bogacą, a biedni biednieją. MLM jak wiele zwolenników mówi jest sprawiedliwym biznesem dającym niesamowite możliwości zarobkowe jak i moim zdaniem – pseudo rozwoju dla każdego!

Tłumaczenie pojęcia nasycenia rynku nie wydaje się konieczne, jest ono raczej zrozumiałe dla większości ludzi. Jednak nie w dziedzinie MLM. Nasz zdrowy rozsądek wydaje się być tymczasowo uśpiony, kiedy rozważamy, czy biznes MLM jest opłacalny dla wszystkich zaangażowanych stron – w szczególności członków biorących udział w tym systemie dystrybucji. Efekt ten jest tworzony poprzez eskalację oczekiwań wobec zarobienia „łatwych pieniędzy”, ale o tym później.

 

MLM – Nowy / innowacyjny?

MLM nie może już twierdzić, że jest nowy bowiem istnieje na rynku już od kilkudziesięciu lat. Nie może więc być zwolniony z ogólnie obowiązujących zasad rynku i sposobu, w jaki towary i usługi są ​​sprzedawane. Wiele firm próbowało sprzedawać swoje produkty w systemie MLM, ale mimo doskonałych produktów większość z nich upadła często kończąc swoją działalność spektakularnymi porażkami.

Innowacje marketingowe nie są rzadkością we współczesnym świecie, o czym świadczy sukces wielu firm np. Wal-Mart, która znalazła bardziej efektywne i rentowne sposoby dystrybucji swoich towarów i usług, zapewniając trwałą wartość swoim akcjonariuszom, pracownikom, dystrybutorom oraz konsumentom. Nie dzieje się tak w przypadku każdej firmy, a po ponad 25 latach nieudanych prób, nadszedł czas, aby zwrócić uwagę na przyczyny.

 

Czy nie jest tak, że niektórzy ludzie jednak zarabiają pieniądze w MLM?

Przede wszystkim powinniśmy przeanalizować „mechanizm napędowy” w MLM. Szczegółowo przyjrzymy się jak z natury jest to niestabilny system celowo zaprojektowany do przesycenia rynku, w sposób, aby nikt nie zauważył. Zobaczmy, dlaczego firmy MLM nie mogą dorównać rentownością  prawdziwym organizacjom, oraz dlaczego MLM nie może być nawet w teorii opłacalny. Kiedy to nastąpi zdamy sobie sprawę, że zarobione pieniądze nie pochodzą ze sprzedaży produktów lub usług, ale tylko i wyłącznie ze strat ludzi będących niżej w strukturze organizacji.

Wielu organizatorów MLM świadomie, bądź mniej zaczęli zakładać nielegalne piramidy finansowe podszywając to pod Network Marketing. Wielu z nich zostało aresztowanych za naciąganie ludzi, a większe organizacje przetrwały zatrudniając rzesze najlepszych adwokatów do obrony ich przed wymiarem sprawiedliwości często przechwalając się funduszami uzbieranymi na ten właśnie cel.

Pechowy dystrybutor na końcu łańcuszka czuje się przegrany, oszukany wszystkimi spotkaniami motywacyjnymi, nagranymi na kasety, czy płyty, które on wykupił czując niesmak z powodu zaistniałej sytuacji.

Czy da się więc zarobić pieniądze w MLM? Tak, o ile ma się pod sobą grono innych dystrybutorów, bądź klientów, którzy regularnie wykupują towary. Pozostaje jeszcze pytanie, czy te pieniądze są zarobione zgodnie z prawem w sposób uczciwy i etyczny, czy tylko i wyłącznie dzięki wyrafinowanemu oszustwu i skomplikowanej strukturze rozliczeń?

 

 

Rzeczywistość

Każda firma musi dokładnie przeanalizować podaż i popyt. Na przykład firma (nazwijmy ją OK) produkująca okulary przeciwsłoneczne dochodzi do wniosku, że w przyszłym sezonie będzie popularny nowy model okularów i szacuje ich sprzedaż na poziomie 10 milionów sztuk. Wiąże się to ze zwiększeniem produkcji w fabrykach, rozplanowaniu dostaw, aby produkty pojawiły się u dystrybutorów przed sezonem oraz zarządzaniem zapasami, aby firma OK nie straciła wiarygodności w oczach swoich dystrybutorów i klientów nie tylko w danym, ale i następnym roku.

Jeśli jednak okaże się, że jest popyt na produkty firmy OK i wysprzeda ona całą swoją produkcję w połowie czerwca oznacza to, że popyt nie został dobrze oszacowany, a firma nie osiągnie takich zysków, jakie mogłaby dokładnie planując zapotrzebowanie rynku. O wiele bardziej poważny problem pojawi się, gdy firma przeszacuje takie zapotrzebowanie produkując 10 milionów okularów sprzeda tylko 2 miliony. Często może to oznaczać koniec dla danej firmy.

Aż nazbyt oczywiste jest, że zarządzanie popytem i podażą  jest kluczową czynnością dla każdej firmy, każdego jej produktu czy usługi. Złe zarządzanie tym aspektem działalności gospodarczej niezależnie od reputacji, jakości produktów czy usług może zniszczyć każdą firmę. Krótko mówiąc – nie trafienie w „cel” z popytem i podażą może być przyczyną bankructwa nawet największej  firmy, jeśli rynek jest przesycony. Jak myślisz, jak jest w firmach MLM?

 

Dynamika rynku, a koniec Zimnej Wojny

Ciekawym przykładem zaplanowania podaży i popytu jest upadek ZSRR. Zgodnie z projektem Rządu Radzieckiego, w którym urzędnicy mieli decydować ile społeczeństwu jest potrzebnych m.in.: ziemniaków, kiełbasy, czy też papieru toaletowego. Biurokraci zrobili co mogli, niestety ich wysiłki związane z manipulacją „pokrętła” podaży i popytu nie były wystarczająco dobre. Bez względu na ich dobre intencje, ich wyliczenia zazwyczaj były złe, co doprowadziło do ogromnych niedoborów i nadwyżek, a to w efekcie końcowym doprowadziło do zapaści gospodarczej.

Ta historia powinna nam pomóc wyjaśnić podstawowy problem związany z podejściem MLM do rynku. W realnym świecie zysk firmy jest bezpośrednio związany z umiejętnością szybkiego reagowania na zmieniające się realia rynkowe. W ZSRR nie reagowano wystarczająco szybko i nie trafiono w rzeczywiste potrzeby rynku mimo najlepszych starań biurokratów.

Z MLM sytuacja jest znacznie gorsza. Najczęściej w MLM nikt nawet nie próbuje oszacować podaży czy popytu. Każdy MLM jest z góry zaprojektowany na przesycenie rynku, by niezauważalnie przejść obok punktu nasycenia i pędzić dalej na oślep. Będzie rósł dotąd, aż zawali się pod własnym ciężarem. MLM jest jak podążający w kierunku stacji pociąg, tyle że bez hamulców, ale z maszynistą ciągle dosypującym węgla do pieca.

 

Z pewnością „Każdy będzie chciał kupić ten produkt!”

Wszystkie produkty i usługi mają określoną część rynku i są skierowane do określonej grupy docelowej klientów. Nie każdy chce dołączyć do elitarnego klubu golfowego, kupić złoto, pić wodę filtrowaną, ubierać się u danego projektanta, używać dowolnego produktu czy też korzystać z danej usługi. Nikt w realnym świecie nie będzie rozważał słabych argumentów firm MLM twierdzących o nieskończonej potrzebie rynku dla swoich „niezastąpionych” produktów.

 

Prognozowanie popytu w MLM – ignorować wszelkie prognozy

Kto w MLM zajmuje się prognozowaniem popytu, monitorowaniem rynku, czy też planowaniem osiągnięcia punktu nasycenia rynku?

Przypuśćmy, że liczba możliwych sztuk PRODUKTU sprzedanych w cenie 100zł właśnie została przekroczona, a tymczasem Ty z błyskiem w oczach siedzisz na spotkaniu danej firmy MLM i słuchasz o niesamowitych możliwościach zarobkowych, które są w zasięgu Twojej ręki – zaraz po wykupieniu startera. Rozważmy: Czy ktoś w tej firmie wie o przesyceniu rynku? Czy kogoś to obchodzi? Czy problem ten jest ukrywany z innych pobudek? Zakładając, że nastąpiło właśnie nasycenie rynku, czyli „X” został osiągnięty, każdy biorący od tego momentu udział w MLM kupuje produkty w fałszywej nadziei. Ale to nie jest to, o czym będzie się głośno mówić. Od ludzi nad sobą będziesz słyszał: „Teraz jest najlepszy czas, aby dołączyć do tej firmy i skorzystać z tych niesamowitych możliwości jakie oferuje. Jeśli nie teraz to kiedy? „. To wszystko jest kłamstwem, o którym niektórzy nawet z prowadzących mogą nie wiedzieć. Nikt nie zauważył, że punkt nasycenia rynku danym produktem właśnie nastąpił – bądź, nie chcą tego widzieć, bo są zaślepieni chciwością prowizji namawiając kolejnych do zakupu starterów. I od tego właśnie momentu wszyscy dystrybutorzy tracą szanse zrobienia biznesu i „wypracowania niezależności finansowej w zaledwie kilka miesięcy bądź lat”. Czy to może być prawda? Czy to możesz być Ty? Jak możesz się dowiedzieć, w jakim momencie to Ty staniesz się kłamcą w MLM?

 

MLM kontra rzeczywistość

Oto podstawowe pytanie, które należy zadać – Jeżeli produkt jest tak świetny, to dlaczego nie jest on oferowany w zwykłym systemie sprzedażowym, który służy społeczeństwu ludzkiemu przez tysiące lat i uwaga – wciąż działa? Dlaczego trzeba uciekać się do „specjalnego programu marketingowego” jakim jest MLM? A może produkt jest tylko przykrywką systemu piramidalnego wykorzystującego innych?

 

Zmówienia, dystrybucja..

Wyobraź sobie, że nagle PIZZERIA X opętana przez myśl, że „każdy musi jeść pizze” pozwala swoim franczyzobiorcom otworzyć cztery restauracje na czterech narożnikach tego samego skrzyżowania. Kto będzie czerpał korzyści z tego szaleństwa? Konsument? Na pewno nie franczyzobiorcy, którzy mogą wszystko stracić. PIZZERIA X? Być może tymczasowo, przez dostarczenie pierwszych partii towarów niezbędnych do rozpoczęcia działalności przez te cztery osoby, które łudzą się, że każdy z nich może na tym zarobić. Z czasem żadna z restauracji nie będzie mogła zapewnić rentowności aż w końcu wszystkie umrą powolną śmiercią. Z pewnością nie jeden z nich następnym razem pomyśli dwa razy przed ponownym prowadzeniem działalności gospodarczej w taki sposób. To dlatego w świecie rzeczywistym umowy dystrybutorskie i franszyzy są zabezpieczane i jasno określają terytorium lub/ i rynkiem na jakim dana firma może prowadzić działalność. Jest to kolejny przykład na to, że nawet najlepszy produkt będzie miał udział tylko w części rynku.

Dlaczego więc organizatorzy MLM to przysłaniają? Kto jest odpowiedzialny za kontrolę dostaw, zarządzanie kanałami dystrybucji, liczbę sprzedawców, zapasów, itd. aby zapewnić sukces wszystkim zaangażowanym w ten biznes? Prawda jest okrutna – nikt.

 

Maszynka do mielenia

Gdzie w MLM jest przycisk „STOP”, który może zostać aktywowany, jeśli wystarczająco dużo sprzedawców oferuje ten sam produkt? W normalnej firmie kierownik mówi: „Mamy wystarczająco dużo pracowników, przestajemy zatrudniać nowych ludzi od tego momentu”.

W MLM, nie ma sposobu, aby to zrobić, bo przecież – im więcej tym lepiej – dla samej firmy, jak i dla tych „na górze”. Wtedy nie jest ważne nawet czy ktoś jeszcze potrzebuje dany produkt – ważne, żeby mieć pod sobą osobę, która za coś zapłaci, a wszystkim z góry wpadnie jakaś prowizja do kieszeni, kiedy ten na dole traci wszystko. MLM jest maszynką do mielenia ludzi, tyle że bez przycisku „wyłącz”. Bez kontroli będzie mielić pieniądze, czas, energię i nadzieje ludzi z oszustwem, naiwnością i kolejnymi obietnicami, które mają całkowicie zmienić czyjeś życie na lepsze. A naiwnych nie brakuje. Zastanów się, czy nie lepiej po prostu omijać tego potwora już od samego początku.

 

Nie ma sposobu, aby uniknąć wbudowanego w MLM mechanizmu autodestrukcji. Jeśli firma decyduje się na sprzedawanie swoich produktów na rynku w ten sposób, to w końcu „zatrudni” (bez podstawowego wynagrodzenia lub ubezpieczenia, ale pobierając opłatę za przyłączenie) zbyt wiele osób. I prędzej czy później przestaniemy obwiniać daną firmę MLM, i przyznamy, że to system MLM jest sam w sobie wadliwy.


Artykuł powstał w oparciu o „What’s Wrong With Multi-Level Marketing?” na podstawie udzielonego pozwolenia i w zdecydowanej większości jest tłumaczeniem oryginalnej wersji, znajdującej się pod adresem http://www.vandruff.com/mlm.html

Dla większości MLM produkt ma za zadanie tylko odwrócić uwagę od rzeczywistego źródła dochodów. Poprzedni rozdział skupiał się na tym, że MLM jest z góry skazany na porażkę doprowadzając do przesycenia rynku. Tym samym stawiając w trudnej sytuacji ludzi, którzy legalnie próbują sprzedać dany produkt. Produkt lub usługa mogą okazać się bardzo dobre, ale najczęściej nie jest on głównym powodem przyłączania się do MLM.

Produkt jest tylko pretekstem do próby stworzenia legalnego silnika do robienia pieniędzy. Intuicyjnie podejrzewamy jak naprawdę działa MLM, ale nikt nam nie pozwoli – zwłaszcza osoby już pracujące dla danej firmy użyć słowa „piramida”.

„Widzisz, jeśli można przekonać dziesięć osób, że każdy potrzebuje tego produktu lub usługi, nawet jeśli nie są one nikomu potrzebne, lub nie kupują podobnych produktów dostępnych na rynku, a każda z tych osób może przekonać kolejną dziesiątkę, i tak dalej.. W taki sposób można zarobić prawdziwe pieniądze – Ci na dole tracą wszystkoCi na górze zyskują część. Wystarczy, że sprzedasz produkt tylko kilku osobom.” I to wszystko jest niestety legalne.

Sposób w jaki zarabia się pieniądze nie jest tylko poprzez sprzedaż danego produktu, w przeciwnym razie ludzie zaczęliby oferować ten produkt konwencjonalnymi metodami. Haczyk tkwi w budowaniu sieci dystrybutorskiej pod sobą, aby to oni sprzedawali i szukali innych, którzy będą kupować i sprzedawać kolejnym itd. Można to też nazwać sprzedawaniem marzeń.

 

Matematyka i zdrowy rozsądek

System MLM działa na zasadzie geometrycznego rozwoju, gdzie jedna osoba wprowadza kilka osób. Dla przykładu niech będzie to 10 osób. Te osoby natomiast wprowadzają kolejne 10 itd..

Zazwyczaj jest to zobrazowane na przykładzie tzw. „drzewka” (tylko nie pomyl się i nie pomyśl piramidy!) z odpowiednimi prowizjami na różnych poziomach. Kiedy przemówi nasz zdrowy rozsądek zaczynamy dostrzegać problem. Otóż na czwartym poziomie „drzewko” będzie składało się z 1.000 osób. Ale problem zaczyna się od siódmego poziomu, który liczyłby 1.000.000 ludzi wierzących, że mogą zarabiać pieniądze sprzedając cudowne produkty. Ale komu? Co wtedy?

Jak to co?! Wyjdź do ludzi! Idź na miasto! Przecież chętnych jest od groma, gdyż populacja światowa liczy ponad 7 miliardów ludzi! Ale dla MLM to nie jest problem. On dopiero się rozpędza i ma już w wizji struktury osoby jeszcze nie narodzone. Pomyśl o tych wszystkich spotkaniach! O wszystkich sprzedanych marzeniach! O fałszywych nadziejach i utraconych pieniądzach.

To się nie uda? Przecież to się musi udać!

Nic nie irytuje zaślepionych zwolenników MLM bardziej niż poprzedni argument.  Zwróć uwagę na absurdalny przykład Amway, gdzie jeśli zakładane były umiarkowanie dokładne plany to w ciągu 18 miesięcy Amway byłyby większy niż PKB Stanów Zjednoczonych.

Ale od tego samego prowadzącego słyszymy  – „To przecież absurd. Nie każdy odniesie sukces, dlatego nigdy nie będzie nasycenia rynku”. Czyli co? Nie każdy odniesie sukces? Więc rekrutuje się „zwycięzców”, aby wspólnie budować prawdziwy biznes, czy z góry zakłada się czerpać zyski z „przegranych”, którzy kupują produkty, bo zaufali wizji ich lepszej przyszłości?

Podczas firmowego spotkania usłyszysz od tych co „sami osiągnęli sukces”, że każdy może tego dokonać. „To wasza życiowa szansa! Najlepsza oferta pracy MLM!”. Ale kiedy ktoś podejmie temat nieuniknionego nasycenia rynku i wynikających z tego strat usłyszysz: „Oczywiście, to nigdy nie działa w ten sposób”. Powiedzą Ci, że niektórym się nie powiedzie, ale nie panu – panie Rekrut. Ty już jesteś zwycięzcą, „widzę to w Twoich oczach”. Swoimi oczami wyobraźni naliczając zysk z następnej niewinnej osoby.

Jeśli jednak uwierzysz w te brednie całe przedstawienie będzie działało dalej, a inni zaczną nadużywać twoją naiwność. Ale jeśli podchodzisz do MLM sceptycznie masz czas by na spokojnie wszystko przemyśleć, a wtedy logika podpowie Ci, że to nigdy nie działa tak jak jest to opisywane przez osoby nad Tobą. Nie masz jednak czym się martwić, bo do rozmów na temat problemu nasycenia rynku rzadko kiedy dochodzi. Doświadczeni przedstawiciele MLM dobrze wiedzą jak odwrócić uwagę od tego pytania, obrócić problem w żart, lub zastosować inną równie sprytną sztuczkę. Czyżby działo się to przez świadomość istniejącego problemu, który po głębszej wspólnej analizie może wyjść na jaw? A przecież im chodzi o przyciąganie ludzi do MLM za wszelką cenę – nawet swojej reputacji.

Nowe rozwiązanie – opóźniony MLM

Niektóre nowoczesne wersje MLM próbują rozwiązać problem nasycenia rynku poprzez ograniczenie liczby osób, jakie można bezpośrednio sponsorować. Nie przestaje przez to istnieć problem rozwoju organizacji. Zostaje on tylko nieco spowolniony.

Twierdzenie, że MLM jest normalnym systemem dystrybucji w tym przypadku staje się jeszcze bardziej absurdalne. Wyobraź sobie, że kupujesz w sklepie batonik wart 2 zł za 10zł tym samym płacąc tantiemy pozostałym „wyżej postawionym” dystrybutorom łańcuszka. I po kolei przychodzi np. 5 dystrybutorów, którzy odbierają swoją prowizję. Może to wydać się dla Ciebie śmieszne, ale po głębszej analizie systemu MLM sam dojdziesz do takich wniosków. Więc czy taki system jest skuteczny? Jaka jest wartość tantiem na poszczególnych szczeblach? Dlaczego niektóre firmy tak długo istnieją na rynku i w jaki sposób utrzymują swoje „dojne krowy”.

 

Zaufanie w cieniu piramidy

Wszyscy chyba znamy starą jak świat technikę oszustów stwarzaną poprzez atmosferę zaufania. Ci najlepsi wiedzą jak stworzyć wokół siebie stan fikcyjnego zaufania w nagrodę dobierając się do pieniędzy swojej ofiary.

Czy MLM nie opiera się właśnie na takim zaufaniu? Mózg ulega złudzeniu, że MLM może rzeczywiście zadziałać, a potrzeba zarobienia dodatkowych pieniędzy zmniejsza obawy, czujność i nieufność. Taki stan jest wykorzystywany przeciwko Tobie. Jeśli jednak Twoje wątpliwości rosną, kiedy MLM nie działa tak, jak to było Ci opowiadane, lub jak sam byś tego oczekiwał, poprzez utrzymanie tego stanu „zaufania” możliwe jest dalsze czerpanie zysków. Tak długo jak wierzysz w swój „sukces” i ufasz w dobre intencje liderów, tak długo MLM będzie czerpał zyski – z Ciebie. Spotkania, ulotki, katalogi, filmy instruktażowe, to wszystko ma sprawić, że będziesz jeszcze bardziej zorientowany na „sukces”. Co sprawi, że będziesz kupować więcej, bądź sprzedawać jeszcze większe ilości nieporównywalnie jakościowo produktów. To wszystko daje firmie dodatkowe zyski, a usypia Twoją czujność i nie pozwala myśleć o niczym innym zajmując Ci myśli i bezcenny czas. W ten sposób dystrybutorzy, którzy wątpią w ten system nie potrafią rozstać się z MLM i tkwią nadal w tym systemie, który nieubłaganie dąży do upadku. Niektórzy doskonale o tym wiedząc starają się czerpać z niego ile tylko mogą zanim taka firma upadnie, aby w razie co mówić o sobie jako ofierze, a całą winę zgonić na daną firmę. Więc im bliżej porażki jesteś tym więcej „pomocy”, „wsparcia” i „dobrych rad” dostaniesz od bardziej skutecznych członków będących nad Tobą w strukturze. Co z pewnością usłyszysz będzie „Początki zawsze są trudne. Potrzeba czasu, aby biznes się rozwinął”.  Czasu na co? Aż ktoś wprowadzi kilka osób za Ciebie, czy aż przywykniesz do słów „MLM? Nie – dziękuję”.

 

Wyjątkowa oferta pracy MLM – przegrany już na wstępie

Czy racjonalnie myśląca osoba przyjęłaby się do pracy w firmie jako sprzedawca produktów, lub usług wiedząc, że ma ona zamiar zatrudnić na tym samym stanowisku miliony?

Co o tym sądzisz? Czy to dobra „okazja” czy przepis na zbiorową katastrofę? Wyobrażasz sobie targ ze straganami na którymi sprzedaje się to samo w takich samych cenach? Lub co drugiego sąsiada oferującego ten sam produkt starając się Ciebie przekonać, byś przypadkiem nie zgodził się na ulokowanie w strukturze innego dystrybutora z okolicy? Już wiadomo, że raczej nie sprzedasz zakupionych produktów, więc pomyśl ile ludzi musisz wprowadzić „pod siebie”, żeby móc zarobić – nie „godziwe”, ale jakiekolwiek pieniądze licząc zyski z ich strat.

 

Wykorzystaj swoja „szansę” czyli przepis na zbiorową katastrofę

„Dołącz na samym początku! Kto pierwszy ten lepszy. W ten sposób zwiększasz swoje szanse”.

Jeśli z założenia zysk nie pochodzi ze sprzedaży produktów, to jedyne pieniądze jakie można zarobić są z legalnego ograbiania innych, przy każdej nadarzającej się okazji. Najważniejsze jest to, żeby te swoje „dojne krowy” jakoś przytrzymać i motywować do comiesięcznego „niezbędnego” wykupowania „niezbędnych” produktów. Pamiętaj – nie przegap swojej „szansy”! Taka okazja przecież może już się nie powtórzyć – drugiej takiej firmy nie będzie z tak doskonałymi produktami! Jeśli teraz odejdziesz możesz stracić swoją jedyną szansę, gdyż jutro może dojść osoba w Twojej strukturze, która nagle (w jakiś magiczny sposób) wprowadzi Ci setkę innych ludzi chcących korzystać, kupować bądź sprzedawać te „doskonałe” produkty.

Skąd się biorą pieniądze dla tych na górze? Od naiwniaków na samym dole – jak w każdej piramidzie. Produktem może być dosłownie wszystko, bo nie on jest tutaj ważny. Najważniejszy jest plan wynagrodzeń, prowizji, bonusów i to, aby wykorzystywać najczęściej najbliższych nam ludzi, jeśli chcesz zarobić „szybkie” pieniądze. Ale i tak niektórzy powiedzą, że jest to idealna oferta pracy MLM.


Artykuł powstał w oparciu o „What’s Wrong With Multi-Level Marketing?” na podstawie udzielonego pozwolenia i w zdecydowanej większości jest tłumaczeniem oryginalnej wersji, znajdującej się pod adresem http://www.vandruff.com/mlm.html

Moralna Zagadka: Co to jest – zawsze obecne, ale powszechnie potępiane?

Podczas gdy kwestie moralności i etyki mogą być trudne do omówienia czy dyskusji, materializm i chciwość są powszechnie potępiane przez wszystkie główne religie, a nawet przez większość niewierzących. To nie znaczy, że nagle ludzie nie są materialistami. W rzeczywistości chodzi o to, by nie było dowodów na to, że tacy właśnie jesteśmy. Większość ludzi chciwych, lub materialistów wolałoby, żeby nie rzucało się to na pierwszy rzut oka i nie było dla wszystkich takie oczywiste. Te cechy nie przeszkadzają nam tak bardzo pod warunkiem, że są „ukryte”. Tymczasem subtelnie budzi się te uczucia w innych zapraszanych do struktury.

 

Bezczelne  odwołania do materializmu i chciwości

Jeśli możesz – weź do ręki jakąkolwiek  broszurę o MLM. Bardziej niż prawdopodobne jest to, że zobaczysz tam odwołania do chciwości i materializmu. Znasz chyba sformułowanie „amerykański sen”. Piękna, szczęśliwa para, lub rodzina; wspaniały dom z wielkim ogrodem, luksusowe wycieczki, jacht, samochód; zdjęcie na pokładzie prywatnego odrzutowca itd. Choć nie musi to być koniecznie częścią MLM to niestety zwykle jest. „My dzięki Twojej naiwności żyjemy w luksusie, TY też możesz – znajdź tylko wystarczającą ilość naiwnych osób, wprowadź je pod siebie i Voilà.”

To jest jedna z metod na uśpienie naszej czujności – poprzez „spełnianie” marzeń. W końcu kto z nas nie marzy o pięknym domu, samochodzie, zdrowiu czy wycieczkach? A taka przynęta jest doskonała. Dlaczego MLM tak bardzo skupia się na ludziach rozkoszujących się w obfitości materializmu? Jeśli uważnie czytałeś ten artykuł od samego początku to już wiesz jak ważne jest odwrócenie uwagi. Niepohamowana chciwość utrudnia ocenę sytuacji, a wizja posiadania tych wszystkich dóbr materialnych usypia nasz zdrowy rozsądek.

 

Oferta pracy – Sprzedawca Grzechu

Chcesz uczestniczyć w jawnej promocji wartości sprzecznych z Twoimi przekonaniami? W większości MLM nie będzie miał większego wyboru. Będziesz musiał organizować i chodzić ze spotkania na spotkanie. Będziesz dość „zmotywowany”, aby wciągać do MLM swoich przyjaciół i rodzinę stosując coraz więcej znanych Ci „chwytów marketingowych”. To jest droga „spełniania Twoich marzeń”, które zdawać by się mogło są w ten sposób podlewane i nawożone. Więc należy się do tego przyzwyczaić bez względu na efekty i najczęściej zmarnowany czas.

 

Jeśli jesteś materialistą połowę sukcesu masz już za sobą. Musisz tylko wyklepać z pamięci bezczelną prezentację i przekonać o świetności produktów i/lub systemu wynagrodzeń. Ale jeśli nie chcesz promować takich pomysłów, jeśli uznasz je za grzeszne, to znajdziesz się w centralnym punkcie dylematu moralnego. Czy chcesz być sprzedawcą dla czystego materializmu, czy może jednak to co masz Ci wystarcza, a jest inny sposób zarobienia pieniędzy bez bogacenia się na czyjejś stracie?

 

Kontrola ilości i jakości informacji

Wszystkie firmy muszą mieć kontrolę nad sposobem prezentacji swoich produktów czy usług. Tak więc MLM ma prawo i obowiązek decydować jakie materiały marketingowe powinny być używane. W przeciwnym razie, każdy sprzedawca mógłby powiedzieć cokolwiek by chciał na temat danych produktów firmy, powodując tym samym duże dla niej problemy, a wysłuchiwanie i zatwierdzanie każdego pomysłu na prezentacje dla takich firm jest stratą czasu. Korzystanie więc z szablonowych prezentacji daje dodatkową korzyść konsystencji, co jest podstawową „kontrolą jakości przekazywanych informacji”. Niektóre firmy oczywiście nie kontrolują pracy swoich dystrybutorów. Liczy się bowiem tylko efekt, za który wypłacana jest marna prowizja, a wszystko inne przecież robi się jakoś „samo” – ciężką pracą oszukiwanych ludzi, którzy tak jak chcieli są „swoim własnym szefem” pracującym na innych „swoich szefów”.

Jedną z zalet korzystania z gotowych materiałów informacyjnych i szablonowych prezentacji jest całkowita kontrola nad przekazywanymi informacjami na temat produktów. Firmy MLM słyną z przytaczania wypowiedzi „poważnych” ekspertów znanych przecież na całym świecie o których akurat tylko Ty jeszcze nie słyszałeś. Czasem możesz też poczytać o niby „badaniach” wykonanych przez różnych naukowców, których to badań nikt nie widział ani nie ma na nie żadnych dowodów, oprócz tych „efektów” opisanych w katalogach.

Działanie MLM w dużej mierze opiera się na uzyskiwaniu niezależnej wiarygodności, poprzez wykorzystywanie osobistych relacji z najbliższymi, których to mamy włączyć do naszej „sieci” i na których mamy MY się niby bogacić.

 

Techniki sprzedażowe w MLM – plotki, pomówienia, oszczerstwa

Obgadywanie i oczernianie konkurencji to brzydka praktyka. Siła plotek i pogłosek jest niewiarygodna. W wielu przypadkach zostają one wiecznie żywe mimo braku jakichkolwiek na nie dowodów. W MLM wiele „chwytów marketingowych” opiera się właśnie na takich plotkach i spreparowanych wiadomościach. Czego jednak można oczekiwać od niedoświadczonych, pozbawionych kontroli i odpowiedzialności sprzedawców rzuconych na przesycony rynek, których pensja zależy tylko i wyłącznie od własnych wyników?

Negatywne techniki sprzedaży nie są przypisane tylko do MLM, ale dziedzictwem tego typu firm jest propagowanie kultury łatwowierności i celowe rozsiewanie plotek, bo „w końcu powiedział mi o tym przyjaciel”.

Kłamanie na temat osób lub grup jest oszczerstwem. Systematyczne i złośliwe oszczerstwa są nielegalne w większości cywilizowanych krajów. Oszczerstwa są grzechem wymienionym obok morderstwa i cudzołóstwa w tekstach biblijnych i często są objęte przepisami prawnymi. Ale skąd będziesz wiedział kiedy stajesz się oszczercą powtarzając to, co usłyszałeś na spotkaniach MLM?

 

Wielki mały człowiek?

Inną moralnie wątpliwą praktyką MLM jest bałwochwalstwo liderów. W oficjalnych – „zatwierdzonych” materiałach marketingowych firmy możemy zobaczyć jakim to wspaniałym człowiekiem jest jej założyciel. Jaką miał ciężką historię życia i jak to myśląc o ludziach udało mu się całkiem bezinteresownie stworzyć coś dla każdego z nas – wielką szansę. Później dowiesz się jakie doświadczenie ma w zarządzaniu, relacjami międzyludzkimi i w zależności od produktu czy usługi – jakim nagle stał się specjalistą w danej dziedzinie. Jesteś pod jego wrażeniem – z jaką wizją i poświęceniem realizuje to wspaniałe przedsięwzięcie jednocześnie pomagając (jak?) każdemu spełnić swój „amerykański sen”(wystarczy kupić starter i zasilić jego kieszeń). Ach… wielki człowiek nieprawdaż?

W przeszłości wielu „liderów” okazywało się oszustami oskarżanymi o praktykowanie nielegalnych metod, a niektórzy zostali skazani za organizowanie piramid finansowych.

Należy jednak mocno podkreślić, że nie wszyscy założyciele mogą się „pochwalić” taką przeszłością. Zanim jednak zaczniesz podziwiać i „czcić swojego bożka” warto sprawdzić jego życiorys – czy przypadkiem nie ukrywa brudnej przeszłości np. wykorzystywania ludzi, czy oszustwa finansowe. Oczywiście nie należy się również spodziewać całej prawdy, gdyż ma ona swoje dwa oblicza.

 

Nie-piramida czyli innowacyjny marketing czy zorganizowane legalne przestępstwo?

Powszechnie uznaje się, że wprowadzanie ludzi w błąd w celu zarobienia pieniędzy jest moralnie naganne. Ma to nawet swoją nazwę –  kradzież lub oszustwo, a Ci, którzy dopuszczają się tego czynu powinni zostać ukarani. Nikt nie jest jednak na tyle naiwny, aby zasugerować Ci, że nie możesz zarabiać pieniędzy w ten sposób. Tym bardziej, że przestępstwo przecież popłaca – przynajmniej tymczasowo.

Piramidy finansowe są nielegalne. Są niezgodne z prawem, ponieważ oparte są na wyzysku i nieuczciwości. Wykorzystują najsłabszych ludzi: zdesperowanych, nieświadomych, pozbawionych pracy lub tych mających zbyt małe zarobki.

Ale niby dlaczego? Skoro wystarczy dodać do tego wszystkiego byle produkt jako przykrywkę, nazwać to MLM, a ludzie będą gotowi uwierzyć w legalność tego systemu i zrobią wszystko, by zarobić i zmienić tylko swoje życie na lepsze, bo nie oszukujmy się – co go obchodzą inni, kiedy tu się walczy tylko o swój byt.

 

FBI kontra MLM – druga strona medalu

Faktem jest, że kilka dużych firm MLM przetrwało, mimo najlepszych wysiłków i starań organów ścigania dążących do ich zamknięcia. Wydając miliony dolarów na swoją obronę mogą dalej legalnie i już bezkarnie funkcjonować. To samo można powiedzieć o każdej zorganizowanej grupie przestępczej. Ciężko jest wtedy wyeliminować coś, co rozrosło się do tak dużych rozmiarów.

I tak właśnie wygląda MLM. Tak wielu miłych zaangażowanych ludzi, z pewnością nie może to być niezgodne z prawem, bo przecież ktoś by coś powiedział – tak, ale tych ludzi już tam nie ma – bo odeszli, zostali tylko Ci, którzy będą bronić firmę (która ich okrada) za wszelką cenę mając nadzieję na zarobienie obiecanych „dużych pieniędzy” w niedalekiej przyszłości. Ale jeśli coś wygląda jak kaczka, chodzi jak kaczka i kwacze jak kaczka, to prawdopodobnie jest kaczką. O ile nie jest to MLM, który przecież nie jest nielegalną piramidą.

Ludzie mogą zarabiać pieniądze w MLM – niezaprzeczalnie. Kwestia moralna: Skąd te pieniądze pochodzą? Sprzedaży produktu? To dlaczego nikt nie sprzedaje tego produktu w rzeczywistym świecie? Ale przecież każdy wie, że to piramida, a produkt to tylko pretekst, wymówka mająca zapewnić legalność, a przynajmniej sprawić, żebyś Ty uwierzył, że jest to legalne.

 

Propaganda a rozwój MLM

W dzisiejszych czasach, kiedy naukowcy i prawo generalnie potępia MLM, firmy te mają na swojej liście płac własnych „ekspertów”, wywodzących się ze środowisk akademickich, czy prawniczych. Zaufanie to podstawa – pamiętaj.

Wchodząc do MLM musisz wziąć pod uwagę, że od tego momentu Twoja rodzina, przyjaciele, sąsiedzi praktycznie wszyscy dookoła stają się Twoim celem. Celem, którego chcesz oszukać i namówić do płacenia na firmę, na wszystkich wyżej i na Ciebie pieniędzy, których często im brakuje motywując ich, że przecież robiąc to sam może się wzbogacić – przecież wystarczy, że powie o tym super systemie swoim znajomym lub rodzinie – każdy będzie chciał wpłacać pieniądze i zasilać kasę innych dostając w zamian jakiś „niezbędny” produkt, którego nikt nie będzie chciał odkupić. Każdy bowiem znajdzie swój motyw aby zacząć namawiać innych. Chciwość zastępuje niewinność. Ludzie z Twojego najbliższego otoczenia stają się częścią rynku i musisz pamiętać, że niektóre znajomości, związki czy relacje mogą się już nigdy nie podnieść po takiej „szansie”.

 

Potrzeba pieniędzy?

Jeśli tak bardzo są Ci potrzebne pieniądze, to dlaczego po prostu nie poprosisz przyjaciół czy rodzinę o pomoc zamiast wyłudzać od nich jakąś sumę pod fałszywym pretekstem, sprzedając im niepotrzebne produkty? Zostając ich „sponsorem” nie tylko ich oszukujesz i żyjesz na ich koszt, ale także powodujesz, że czują się przegrani nie mogąc osiągnąć wspomnianego „sukcesu” w branży MLM. Tylko nieświadomi „ślepcy” albo pozbawieni wszelkiej moralności wyzyskiwacze mogą brnąć w ten biznes dalej, ale zaraz.. poczekaj być może można by było wciągnąć tzn. – zwerbować Twoją babcie!

 

Spis moralny

Potencjalny członek MLM musi stawić czoła i rozwiązać te problemy etyczne:

  • Czy chcę być zaangażowany w zachęcaniu ludzi do bycia materialistami i wzbogacania za wszelką cenę?
  • Czy chcę być częścią firmy, która może zatrudniać przestępców jako ekspertów w dziedzinie marketingu?
  • Czy chcę zarabiać pieniądze przekonując ludzi, że ten system sprzedażowy jest dla wszystkich opłacalny?
  • Czy chcę być znany wśród swoich znajomych i rodziny jako osoba, która próbuje oszukać ludzi werbując ich do firmy będącej (nie)piramidą finansową?
  • Czy chcę żyć na koszt wszystkich – nieważne od ich sytuacji życiowej ludzi, którzy mam nadzieje będą „pode mną” w strukturze?
  • Czy da mi satysfakcję sposób w jaki mogę się dorobić pieniędzy?

 

Jeśli odpowiedziałeś na te pytanie twierdząco – na co czekasz? Możesz zaczynać, ale pamiętaj o wszystkich konsekwencjach swojego wyboru. To TY podjąłeś taką decyzję i poczyniłeś w związku z tym takie a nie inne działania.


Artykuł powstał w oparciu o „What’s Wrong With Multi-Level Marketing?” na podstawie udzielonego pozwolenia i w zdecydowanej większości jest tłumaczeniem oryginalnej wersji, znajdującej się pod adresem http://www.vandruff.com/mlm.html

Uczenie się na własnej skórze

MLM rozwija się poprzez wykorzystanie relacji międzyludzkich. Jeśli więc zamierzasz pracować w tym biznesie musisz zaakceptować ten fakt jako część „budowy swojego biznesu”. Ludziom przyglądającym się jedynie tej formie biznesu może się wydawać, że przyjaźń stała się dla Ciebie tylko pretekstem do poszukiwania potencjalnych klientów do swojej „sieci”.

Każdy kto ma jakieś doświadczenie w MLM zadawał sobie to pytanie: „dzwonić, czy nie dzwonić. Powiedzieć znajomym, czy się jeszcze wstrzymać”. Skąd te wahania, skoro uznałeś, że ten system jest legalny, szczery i prawdziwy? Na co czekasz? Przecież wszyscy będą chcieli skorzystać z szansy dodatkowego zarobku. Chociaż jest to najtrudniejszy punkt do wykonania, na początek jedyny.

 

Presja sprzedażowa – wyłącznie na prowizji

Jeśli chodzi o sprzedaż produktów, sprzedawcy w MLM nie są prawdopodobnie bardziej agresywni czy nachalni od zwykłych przedstawicieli handlowych. Ponieważ większość sprzedawców MLM nie ma doświadczenia w handlu sprzedają oni zazwyczaj gotowe „zestawy” przygotowane przez firmę. Im więcej takich zestawów sprzedasz i więcej zbierzesz punktów, tym więcej zarobisz.

Należy zauważyć, że w przypadku sprzedaży produktów, jedynym odróżnieniem od biznesu konwencjonalnego jest pozorna „swoboda”. Chcesz – sprzedajesz, nie chcesz – nie sprzedajesz; nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności. Poza tym, sprzedaż produktów w MLM jest dość podobna do sprzedaży jakiegokolwiek produktu w klasycznym biznesie. Jeśli natomiast w grę wchodzi zwerbowanie nowego „dystrybutora”, wówczas przedstawiciel MLM potrafi być natrętny i arogancki wykraczając poza granice ogólnie przyjętych norm społecznych. W końcu MLM wynagradza też ludzi za rekrutację nowych członków oferując większe pieniądze niż ze sprzedaży.

 

„Mamo! To przecież fantastyczna okazja „

Nawet księgowi ulegają presji sprzedaży, przynajmniej jeśli w grę wchodzi „podpisanie nowej umowy” – zwerbowanie kogoś pod siebie. Cel uświęca środki, kiedy chodzi o zapraszanie potencjalnych „dystrybutorów” na spotkania, na których to wielki mówca – czy to samozwańczy motywator, czy wielki samozwańczy lider, który poprzez oszustwo ma pod sobą 10 osób będą mówili o swoim wielkim sukcesie i szansie na lepsze życie dla każdego z nas. Jakie są koszta naszych relacji związanych z „sukcesem” w MLM?

Powyższy tytuł może się wydawać absurdalny. Większość ludzi nie wplątywałaby w to oszustwo swoich najbliższych. Nawet jeśli ludzie nie do końca rozumieją specyfikę działania systemu MLM intuicja często ostrzega nas: „nie staraj się nimi manipulować, nie wciągaj ich w to”. Pierwszymi ofiarami naszej rekrutacji są najczęściej łatwowierni lub „mało ważni” znajomi. Ale kolejne moralne kompromisy, doświadczane porażki i w końcu desperacja mogą spowodować, że odezwiemy się do naszej „starej, dobrej mamy”.

 

Nigdy nie przyznawaj się, że możesz się mylić, lub czegoś nie wiesz

Wiele osób porzuciło swoje mniej lub bardziej płatne posady, aby „realizować swoje marzenia” w MLM. Będąc oszukanymi, nie jest im łatwo przyznać się do porażki. Wydawać by się mogło, że łatwiej trzymać się obranej drogi mimo narastającej desperacji i coraz to większych strat dalej – tkwić w MLM.

„Przegrani” na dole takiego drzewka często gromadzą się w grupy wsparcia, które być może kiedyś przekształcą się w inny MLM, gdzie znów każdy będzie mógł być swoim „szefem”, lub razem założą biznes konwencjonalny.

Istnieje niezaprzeczalne koleżeństwo wśród członków MLM. To smutne patrzeć jak ludzie dodają sobie otuchy, zachęcają do wytrwania (bo przecież ten okres jest tymczasowy) i wspierają się nawzajem, aby wbrew wszelkim instynktom i zdrowemu rozsądkowi gonić za wyimaginowanym „garnkiem złota”. Ale co kto może zrobić, przecież już jest „za późno”?

 

Zaufaj intuicji

Dla większości ludzi, przygoda w MLM zwykle kończy się bardzo szybkim osiągnięciem niewydolności finansowej co w efekcie daje porzucenie tej branży. MLM kończy się porażką i być może przez jakiś czas możesz czuć się zażenowany tą sytuacją, ale wiele ludzi nie powstrzymuje to przed udziałem w kolejnej (nie)piramidzie z nadzieją, że tu będzie lepiej i „tym razem mi się uda”, bo ta firma daje większe możliwości jak wcześniejsza, a produkty są o niebo lepsze. Dla większości ludzi uczestnictwo w MLM pozostawia niesmak, ale mimo świadomości konsekwencji udziału w kolejnym MLM wielu nie powstrzymuje się przed kolejnymi stratami na rzecz innej firmy i innych ludzi, bo przecież „jeśli „zasponsoruję” – wprowadzę xx osób w taki sposób, to w ciągu xx czasu będę na takim poziomie i moje „marzenie” się spełni.

 

Czy już jesteś zaślepiony MLM? Jeszcze nie?

Chyba trudno jest napalonym sprzedawcom MLM zauważyć jak są postrzegani na zewnątrz. Często nie widzą jak rozlatują się ich relacje z przyjaciółmi, a często są też unikani przez znajomych, czy rodzinę. Nie ma już tematów do rozmowy, a jedyne o czym Ty chcesz rozmawiać, czego oni nie chcą słyszeć to jest właśnie MLM, lub coś z nim powiązanego. I wszyscy prócz Ciebie wiedzą, że przyczyną takiej sytuacji może być właśnie MLM. Ale przecież „to wszyscy dookoła stali się jacyś dziwni. Ze mną wszystko jest w porządku. Nie rozumiem, dlaczego oni nie chcą spełniać swoich marzeń”. Z czasem to myślenie przeradza się w „wcale ich nie potrzebuję, jak osiągnę sukces wszyscy do mnie wrócą”. I ta myśl każe Ci brnąć dalej w przepaść w jakiej się pogrążasz. Jeśli próbujesz zwrócić na to uwagę jesteś traktowany jakbyś zaatakował jakąś świętość, jedyną najprawdziwszą prawdę. Cóż – być może dla niektórych MLM stało się nową religią..

Masz przecież teraz „nowych przyjaciół”, którzy Cie rozumieją. Twierdzisz, że Ci pomagają, zawsze przy Tobie są. Czy wszyscy to członkowie danego MLM? TAK! Przecież są to „perspektywy na przyszłość” – nam się uda. Płytkość relacji z tymi nowymi „przyjaciółmi”, wymuszone rozmowy ze starymi już tylko znajomymi (bo może już zrozumiał świetność tego systemu i chce się przyłączyć) i zażenowanie wydaje się być oczywiste dla wszystkich dookoła, ale dla najbardziej aktywnych członków MLM pozostają jakby niezauważane. Włączyła się znieczulica, bezwzględność i obniżenie swoich standardów. Nie ważne kto, ważne że „plus jeden”, w końcu mam nowych, lepszych znajomych!

Porażka w każdej dziedzinie życia jest bolesna i ma wpływ na relacje zaangażowanych w daną rzecz osób. W zdecydowanej większości przedsięwzięć istnieje przynajmniej szansa na sukces. Nie tak jak w przypadku MLM, chyba że definiujesz „sukces” jako zarabianie dzięki niepowodzeniom innych.

Pracownicy „normalnych” firm wydają się być bardziej ostrożni w podejmowaniu działalności handlowej ze swoimi przyjaciółmi, rodziną czy znajomymi. Przynajmniej bardziej ich szanują i nie przekonują natarczywie do zmiany zdania nawet jeśli oferowane przez nich produkty lub usługi mogłyby być dla nich interesujące. Ale nie w MLM, który rozpoznawalny jest właśnie poprzez znieczulicę społeczną, nieszczerość i ciągłe poszukiwanie potencjalnych nabywców często poprzez oszukiwanie ich od samego początku. To nie jest przypadek czy nieświadomość, tylko najzwyklejsza determinacja. Ale jak mogłoby być inaczej? W końcu zaślepieni MLM są w beznadziejnej pułapce – z jednej strony arogancka duma i pycha, z drugiej nieuniknione przesycenie rynku.

I tak oto MLM niszczy to co w nas i dla nas najcenniejsze. Niestety niektórzy nigdy sobie nie uświadomią, że pułapka – nie tylko emocjonalna – jakiej doświadczają w życiu ma ścisły związek z ich udziałem w MLM.

 

Następstwa

Czasem chcielibyśmy cofnąć czas i przywrócić utracone relacje, by wyglądały one jak dawniej. Ale MLM niczym huragan zniszczył to co dla nas najcenniejsze, bez żalu czy nawet najmniejszych wyrzutów sumienia. Co pozostaje niezauważone dla członków MLM to fakt, że gdy sąsiedzi i znajomi zamieniali się w Twoich oczach w „rynek” zostało utracone coś bezcennego w tych relacjach. Coś co nie łatwo odzyskać. Ten aspekt, będący nieodłączną częścią MLM nie powinien być lekceważony i myślący czytelnik powinien dwa razy pomyśleć o wartościach wynikających z posiadania przyjaciół, rodziny, czy sąsiadów zanim przystąpi do jakiegokolwiek MLM i będzie chciał ich pod siebie wciągnąć, bogacąc się ich stratą.


Artykuł powstał w oparciu o „What’s Wrong With Multi-Level Marketing?” na podstawie udzielonego pozwolenia i w zdecydowanej większości jest tłumaczeniem oryginalnej wersji, znajdującej się pod adresem http://www.vandruff.com/mlm.html